sobota, 26 grudnia 2009

Pan tostado con salsa especial de tomate frito...


Czyli tosty z sosem ze świeżych pomidorów.
Jest to chyba najpopularniejszy w Hiszpanii pomysł śniadaniowy. Przygotowujemy tosty (mogą być ze zwykłego polskiego chleba, który jest pyszny.. mogą być z bułki, rogalika lub każdego innego pieczywa, które lubicie).
Gotowe tosty smarujemy masłem lub polewamy odrobina oliwy (wedle uznania), a na wierzch nakładamy TOMATE FRITO.
Jak zrobić Tomate Frito? Hiszpanie lubią samego pomidora z dodatkiem soli i oliwy, ja robię nieco inaczej:
2 umyte pomidory wrzucam do blendera, dodaje kilka listków świeżego oregano, 2 lub 3 ząbki czosnku, sól i pieprz... włączam blender i po chwili pachnący sos nakładam na tosty. NIEBO W GĘBIE!
Smacznego śniadania :-)

środa, 9 grudnia 2009

Wspomnienie 13 grudnia

Pierwotnie ten post chciałam opublikować 13 , ale ostatnio sporo się dzieje w moim życiu i boję się , że tak się zakręcę, że Alois mnie pokocha :)
Każdy z nas ma swoje wspomnienia związane z datą 13.12.1981r. jedni dramatyczne, inni tak jak ja powiedzmy sobie neutralne. W ten dzień obudziła nas - czyli moich rodziców i mnie - moja babcia z krzykiem, że mamy wojnę.Pamiętam przemówienie generała i w sumie nawet moją radość - wszak zamknęli szkoły ;)
Ale z tym czasem kojarzy mi się jeszcze jedno - pewien przepis, wynalazek zaradnych pań domu, odpowiedź na pustki na półkach i reglamentowane słodycze. Pamiętacie smak bloku czekoladowego?

BLOK CZEKOLADOWY
1 szklanka cukru
kostka masła
ok 400 g herbatników
paczka mleka w proszku (niebieskiego)
ok 100 g bakalii
5 łyżek ciemnego kakao
kilka kropli zapachu rumowego
Cukier i masło zagotować z 1/2 szklanki wody. Herbatniki pokruszyć. Herbatniki, mleko i bakalie oraz kakao wsypać do rozpuszczonego masła z cukrem. Mieszać tak długo, aż powstanie jednolita masa.Przełożyć do formy wyłożonej folią i po ostygnięciu wstawić na kilka godzin do lodówki.
Hmmm poezja.
Smacznego !!!

sobota, 28 listopada 2009

Pudding czyli kaszka manna inaczej

Jednym ze wspomnień kulinarnych wakacji naKaszubach jest właśnie pudding z kaszki. Teściowa mojej cioci jak miała dobry humor to czasem w niedzielę serwowała nam taki deser. Niestety, kiedy przeniosła się na "lepszy świat"również i przepis przeniósł sie do św. Piotra. Jakis czas temu rozmawiając z ciocią i wspominając dawne czasy poprosiłam ją o odtworzenie tego przepisu. Z pomocą sąsiadek się udało :))))) Moim szarańczom jak to zrobiłam to buźki się rozanieliły ..... a potem posypały się gromy, czemu nie robiłam im tego jak były bardzo nieletnie . Tak więc, aby znowu nie został przysypany popiołem niepamięci przepis ten zostaje tu opublikowany :)
Do mojego wspomnienia z wakacji potrzebne jest :
1/2litra mleka
2 jajka
wanilia
4 łyżki cukru
15 dag kaszki mannej
szczypta soli
skórka starta z jednej cytryny

Do gotującego się mleka dodajemy wanilię, cukier, szczyptę soli i kaszkę . Mieszając doprowadzamy do wrzenia i gotujemy kilka minut. Dodajemy skórkę z cutryny. Do miski gdzie są żółtka dodajemy 2 łyżki gorącej masy i ubijamy. Potem zawartość miski przelewamy do garnka - i ubijamy chwilę. W kolejnej misce ubijamy białka i dodajemy do masy.Lekko wymieszać. Przelać do miski albo miseczek (przelanej zimną wodą) i pozostawiamy do wystudzenia.

Możemy podawać z ulubionymi sosami owocowymi, ale i bez kaszka jest paluszki lizać .........

niedziela, 22 listopada 2009

Nalewka dla niecierpliwych

Czasami chcemy kogoś oczarować ciekawą nalewką, ale większość z nich musi swoje odstać... jak w kolejce. A tu czas goni do spotkania coraz bliżej. W takim momencie może przydać się nam przepis na nalewkę na kukułkach (ważny jest wcześniejszy wywiad- czy osoba , którą chcemy oczarować lubi cukierki kukułki ).

Nalewka na kukułkach
Weź 40 dag cukierków kukułek i rozgnieć je tłuczkiem. Przełóż do słoja albo butelki. Zalej 1/2 litra wódki. Zamknij i potrząsaj, aż kukułki się rozpuszczą. (jeden film albo odcinek "Tańca z gwiadami" wystarczy ;))). Jeśli mamy trochę czasu do olśnienia to odstawiamy na kilka dni. aby się "przegryzło", jeśli nie to od razu filtrujemy i podajemy ;)

niedziela, 15 listopada 2009

Zimowa “Pasta” z charakterem, inspirowana filmem "Julie and Julia"

Ostatnio ogladalam film "Julie and Julia" i oczywiscie zaraz po napisach koncowych wparowalam do kuchni. Francuskie inspiracje na wloska potrawe - dosc to karkolomne ale efekt jest zdumiewajacy. Polecam i paste i film, a najlepiej jedno przy drugim, bedzie uczta duchowo - zoladkowa!
Ugotowac makaron al dente – swiderki, rurki lub szerokie dlugie łazanki. Po ugotowaniu odlac pol szklanki wody spod makaronu, będzie potrzebna do sosu! Dobrze, jeśli makaron jest gotowy w jednym czasie z sosem. Nie będzie potrzeby aby go podgrzewac na patelni.
Swieze ziola oczywiście podniosa walory smakowe, ale jeśli nie ma, suszone również oddadza potrzebne smaki.
Na patelni (koniecznie tak dużej i głębokiej, aby pomieścić cale danie) roztopic 2 lyzki masla (tak, wlasnie masla, zima kalorie sa potrzebne, poza tym Francuzi wiedza co dobre) na tym masle podsmażyć bekon dodając sproszkowane chilli.
Piers z kurczka pokroic w paski (szerokość nie wiecej niż 1cm), i gdy bekon już się podpiecze (ale nie zeskwierczy) dodac go do patelni. Posypac sola morska, grubo mielona, do smaku, ale uwaga (!) nie za wiele, reszta składników jest raczej slona. Dosypac tymianku. Wszystko razem podsmażać, az kurczak będzie prawie dobry. Wtedy dodac pokrojona w slupki cukinie (składnik dodatkowy ale nie konieczny), dwa zabki czosnku, zgniecione, i pol kieliszka białego, bądź rozowego wina (wytrawne lub półsłodkie). Redukowac, az woda zupełnie odparuje. Dodac 2 lyzki Creme Fraiche, łyżkę masla i spora ilość bazylii oraz czarnego, świeżo mielonego pieprzu. Mieszac na wolnym ogniu. Wsypac starty uprzednio parmezan (dwie spore garści) i dalej mieszac az wszystko ladnie "zabulgocze".
Ugotowany makaron dołożyć do patelni z sosem i wlac uprzednio odstawiona wode. Sprawi, ze potrawa nabierze kremowego smaku.
Nakładać na duze głębokie talerze w sąsiedztwie salaty zielonej (gotowe mieszanki roznych gatunkow sa do tego idealne) a paste posypac dodatkowo parmezanem.
Paradise!
Co do filmu, moze bysmy tak, siostry Wiedzmy, zrobily zakladke naszych ulubionych filmow, po ktorych obejrzeniu biegniemy do kuchni i wymyslamy nasze potrawy?? Ja typuje dwa: Julie and Julia oraz Czekolada. A Wy?

sobota, 14 listopada 2009

Racuchy, czyli kiedyś nadejdzie karnawał

Ta potrawa czy raczej deser kojarzy mi się z: zimą, śniegiem, karnawałem czyli z zapustami, jak w naszym mottcie.Hmmm patrząc na swoje wpisy tu złapałam się na tym, że często podaję Wam przepisy na potrawy, których smak pamiętam z dzieciństwa. Niestety jest też trochę potraw, których smak pamiętam, ale niestety nie potrafię odtworzyć przepisu nawet przy pomocy rodzinki. I tak parę fajnych danek można rzec przeszło w niebyt. Dziś proponuję Wam racuchy.
Potrzebujemy:
1/2 kg mąki tortowej
3 dag drożdży
sól, cukier
garść rodzynek
trochę ciepłej wody
olej do smażenia
cukier puder
Z mąki, drożdży i wody zagniatamy ciasto. Dodajemy szczyptę soli i cukru oraz opłukane i osaczone rodzynki. Wyrabiamy drewnianą łyżką- ciasto powinno mieć kosystencję gęstej śmietany. Odstawiamy w ciepłe miejsce na ok 1 godzinę (powinno podwoić swoją obiętość). Na patelni rozgrzewamy olej (używam oleju z pestek winogron- jest dobry do smażenia, tak szybko nie pali się ) i łyżką do zupy moczoną w zimnej wodzie nabieramy niewielkie porcje ciasta i smażymy z obu stron na złoty kolor. Osączamy z nadmiaru tłuszczu na papierowych ręcznikach i posypujemy cukrem pudrem.
Smacznego!

Hmmm tak na marginesie chyba się szykuje ostra zima, bo ostatnio odgrzebuję z lamusa pamięci same kaloryczne danka. Coś w tym musi być...tylko co ? Oto jest pytanie ;-)

niedziela, 8 listopada 2009

Zioła do wszystkiego

Od pewnego czasu w moim domu króluje nowa mieszanka ziół. Dodaję ją do wszystkiego. Moje dziewczyny się śmieją że jeszcze trochę i do ciasta i deserów będę ja dodawać. Przepis na nią przywiozła z sanatorium przyjaciółka mojej mamy, która dostała go od "sąsiadki od stolika".
W moździerzu bardzo dokładnie rozgniatamy następujące składniki :
majeranek
kurkuma
kminek
czosnek granulowany
cebula granulowana
pieprz czarny
pieprz ziołowy
lubczyk
kolendra
gorczyca
bazylia
2 łyżeczki wegety
Kupuje w sklepie po opakowaniu każdej z tych przypraw (sprawdzam tylko gramaturę - aby wszystkiego było po równo). Do moździerza wsypuję 2 składniki i dokładnie rozcieram potem dodaję kolejne dwa i tak dalej. Zaczynam zawsze od tych najtwardszych. : ) Mam nadzieję, że niedługo powiększy sie grono wielbicieli przyprawy.

sobota, 24 października 2009

Miseczka zupy

Za oknem pogoda listopadowa, choć powinna być złota polska jesień. Nie zawsze ma się to co się chce niestety... Złapałam się, że przy tej pogodzie chętnie sięgam po miseczkę zupy.Trochę mnie to zastanawia, bo raczej do tej pory nie należałam do fanek zup. Chyba wiem dlaczego tak się dzieje- ostatnio jestem "ciut" zapracowana i jak śmieje się moja przyjaciółka gdybym teraz umarła to dopiero jak by mnie grabarz łapatą przyklepał to bym się zorientowała.A zupy można ugotować więcej i potem szybciutko podgrzewać. Jak się jest głodnym jak wilk to taka miseczka zupy ratuje życie :)Miałam i nadal mam kilka ulubionych, ale ostatnio ostro eksperymentuję w tej materii. Ostatnio zasmakowała mi zupa paprykowa z ziołami.Ma wiele plusów: dość szybko się ją robi, ma ładny kolor i nie ma zbyt dużo kalorii no i smakuje ..... paluszki lizać. Chcąc ja zrobić potrzebujemy :
ok.75 dag czerwonej słodkiej papryki (czyli tej co normalnie kupujemy na straganach, w markietach)
0,5 litra przecieru pomidorowego
1 cebulę
łyżkę mąki,
1,5 litra wywaru ( ja biorę 1,5 litra ciepłej wody i 2 kostki rosołowe)
1/2 szklanki śmietany,
4 łyżki masła,
1 szklanka grzanek pszennych,
kilka gałązek mieszanych ziół (majranek, tymianek, bazylia, zielony koperek)
1/2 łyżeczki ostrej papryki w proszku
sól i pieprz.
Paprykę umyć oczyścić i pokroić w kostkę. Cebulę obrać, posiekać i zeszklić na maśle w garnku. Dodać paprykę i przesmażyć. Wlać wodę dodać kostki rosołowe i gotować do miękkości. Następnie dodać przecier pomidorowy, zagotować. Lekko przestudzoną zupę zmiksować. Dodaj zioła, mieloną paprykę i zagotuj ponownie. Śmietanę wymieszaj z mąką i dodaj do zupy. Dopraw solą i pieprzem i chwilkę gotuj. Podawaj z grzankami.
Hmmm właśnie uświadomiłam sobie, że ostatnio preferuję zupy zmiksowane.... dziecinnieję czy co ????

niedziela, 4 października 2009

Jabłka w nagrodę :)

Hmmm... Piszę tego posta w momencie kiedy w tv zacznyna się serial "Dom nad rozlewiskiem", długo zastanawiałam się czy go oglądać czy nie... Jak widać padło na NIE. Z prostego powodu nie pasuje mi dobór aktorów do głównych ról. Wolę zostać ze swoim wyobrażeniem Gosi, Basi "Gnoma", Tomasza i innych. Nie żebym coś miała do aktorów ale mi nie pasują i już. Zwłaszcza jak Gosia jest praktycznie moją rówieśniczką..... Ciekawi mnie co Wy sądzicie o obsadzie serialu i nim samym.

Dlatego w piekarniku pieką się jabłuszka - jakoś trzeba się nagrodzić za decyzję :)
Przepis prosty jak przysłowiowy drut ;)

weź kilka jabłek, wydrąż gniazda nasienne i jak ma to być rozpusta to w miejsca po gniazdach można włożyć jak kto woli : rodzynki wymieszane z pokrojonymi, suszonymi figami lub żurawiną (jak moje), albo tym co się komponuje z jabłkami a na co mamy ochotę. Ustawiamy "na sztorc " w naczyniu do zapiekania. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika na jakieś 30 min. Jeśli ma być pełna rozpusta to po wyjęciu z piekarnika dekorujemy kleksem bitej śmietany, jeśli nie - to pałaszujemy soute.

A tak na marginesie może to śmieszne, ale mój żołądek nie przepada za jabłkami w wersji surowej.... za to uwielbia takie pieczone lub mus...

środa, 30 września 2009

pajda chleba ze smalcem... okraszona zyciem...

U Hiszp/Anki wrzawa... niczym w prawdziwym kotle czarownicy!
Wiem kochani moi, ze tęsknicie, łzy wylewacie, nosy ocieracie...
MINIE... minie... przeminie z wiatrem... już wkrótce wrócę do WAS i powstanę niczym Feniks. Teraz zaznaczę tylko swoja obecność SMALCEM w hiszpańskim stylu :-)
bo jestem... będę... i dziękuję, ze czekacie na mnie.
Do ¨smalcu z charakterem¨ potrzebujemy:
60 dekagramów słoninki, połowę z tego tłustego wędzonego boczku, dużą cebulę, kilka
ząbków czosnku, ze 3 soczyste jabłka, sól i pieprz do smaku.
Słoninę i boczek pokroić w drobną kostkę. Włożyć do garnka. Wytapiać aż powstaną skwarki. Dodać pokrojoną w kosteczkę cebulę i smażyć tak długo, aż cebula nabierze złotego koloru. Następnie dodać obrane i drobno pokrojone jabłko, czosnek, sól i pieprz. Smażyć jeszcze przez kilka minut. Smalec przelać do kamionkowego naczynia i odstawić do zastygnięcia. Nie muszę Wam mówić, ze najlepiej smakuje z ogórkiem małosolnym. Smacznego moi KOCHANI... Ruda, TaAgnieszko i Robalku... wszystko idzie w dobrym kierunku! Przegryzam życie pajdą chleba i czuje smak jak NIGDY.

poniedziałek, 28 września 2009

Jesienny kociołek rozmaitości albo jak kto woli porządki w lodówce

Wczoraj jeszcze piękne słońce i na plusie 25, a dziś.... szarówka z wiszącym w powietrzu deszczem i o 10 stopni mniej. No cóż mamy wszak jesień. Mam nadzieję, że złota polska jesień jeszcze do nas wróci, bo uwielbiam jej kolory, które są również moimi :) wszak nie na darmo mam ksywkę Ruda :) W taką pogodę jak dziś nabieram ochoty na coś sycącego, kalorycznego i kolorowego. Jednym z dań pasujących do tego opisu jest kociołek rozmaitości.
Potrzebujemy:
1 kg mięsa wieprzowego lub wołowego
1/2 kg pieczarek
3 duże kolorowe papryki
3 cebule (też spore)
1 puszka fasoli czerwonej
1 puszka kukurydzy
2 ząbki czosnku
7 ogórków kiszonych
kostka bulionowa
mały przecier pomidorowy
pieprz, sól czosnkowa, słodka czerwona papryka, ostra papryka, majranek
olej

Mięso pokroić w kostkę (mniej więcej 1/2 pudełka zapałek), posypać solą czosnkową i słodką papryką. Obsmażyć na patelni na rozgrzanym oleju. Przełożyć do znacznie większego garnka (ja używam sporej brytfanny). Pieczarki oczyść i pokrój w plasterki, cebulę oczyść i pokrój w piórka. Przesmaż razem i dodaj do mięsa. Papryki oczyść , pokrój w paseczki, podsmaż i dodaj do mięsa. Zalej litrem zimnej wody i duś pod przykryciem. Gdy się zagotuje dodaj przecier, przecisnięty przez praskę czosnek i kostkę bulionową. Duś 25-30 min. Dodaj osączone fasolę i kukurydzę.( Fasolę trzeba przepłukać.) Po 5 min dodaj pokrojone ogórki. Dopraw pieprzem i ostra papryką oraz majrankiem. Podawaj z chlebem.

No i wariacje :- jeśli lubimy ostre jedzonko możemy wrzucić kilka posiekanych ostrych papryczek;
- możemy również dodać kilka obranych i pokrojonych w kostkę ziemniaków - i mamy suuuuper jednogarnkówkę (idealna na spotkanie z przyjaciółmi- do tego czerwone wytrawne wino pooooezja)
Zawsze jak przygotowuję to danko to mam wrażenie, że robię porządki w lodówce :))))

piątek, 18 września 2009

Pora na grzyby

Hej ho hej ho na grzyby by się szło- aż chce się tak zaśpiewać :) Niestety chwilowo jest to pobożne życzenie. Brak deszczu zrobił swoje i znalezienie grzyba w lesie graniczy z cudem.Dla mnie zbieranie grzybów to skutek uboczny chodzenia po lesie i odpoczywania, delektowania się przyrodą i ciszą. Każdy z nas ma swoje ulubione dania z grzybów. Szczerze mówiąc ja najbardziej lubię takie duszone z patelni. Czasem jak chcę błysnąć przed znajomymi to robię kulebiak z grzybami.

Potrzebujemy:
1 opakowanie mrożonego ciasta francuskiego (500g)
1 kg grzybów leśnych (idealnie jeśli będzie to jeden gatunek np. kurki lub prawdziwki)
6 łyżek tartej bułki
4 łyżki oleju
2 cebule
sól, pieprz
1 jajko
3 łyżki śmietany

Ciasto rozmrozić i rozłożyć. Grzyby oczyścić, nóżki pokroić w paseczki, kapelusze w kostkę. Cebule obrać, pokroić w drobną kostkę. Rozgrzać olej dodać grzyby i cebule i dusić ok 25 min, dodać śmietanę i jeszcze chwilę dusić. Zdjąć z ognia osolić i opieprzyć. Gdy przestygnie dodać bułkę tartą i jajko. Dobrze wymieszać. Rozłożyć na cieście - tak aby wszystkie boki były wolne. Składamy i dokładnie sklejamy brzegi. Wkładamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy ok 30-35 minut.
Mmmm...... poezja
P.S. Zamiast ciasta francuskiego możemy wykorzystać ciasto półkruche wg własnego wypróbowanego przepisu.

sobota, 5 września 2009

Alergia na szkołę, czyli sałatka z kurczaka

Ledwo zaczął się rok szkolny, a moja latorośl kicha, prycha, smarczy.... normalnie alergia na szkołę :) Poważnie mówiąc nagle zrobiło się jesiennie, deszczowo i chłodno. Fakt synoptycy twierdzą, że ciepłe dni jeszcze do nas wrócą, no ale kto zdążył się przeziębić to zdążył..... Nic tak nie leczy jak rosołek (dociekliwi jak pobuszują na blogu to przepis znajdą, a co :)) i zostało trochę ugotowanego mięsa z kurczęcia. Na galaretkę z drobiu nie miałam nastroju więc zamieszałam sałatkę.

składniki:
ugotowane, przestudzone i pokrojone na niewielkie kawałki mięso z kurczaka (oczywiście bez skóry)
ugotowany ryż (1-2 woreczki, to zależy od ilości mięsa i naszych upodobań- czy ma to być mniej czy bardziej mięsna sałatka),
garść rodzynek
puszka ananasa
sól, pieprz
majonez

Ananas osączamy, kroimy w kawałki podobnej wielkości jak mięso. Dodajemy do ugotowanego ryżu, mięsa i rodzynek . Solimy i pieprzymy do smaku. Dodajemy majonez i mieszamy wszystkie składniki. I mamy sałatkę gotową :)))
Jest to danie gospodarskie - wykorzystujemy resztki z obiadu (w kryzysie to ważne) no i lekkie, czyli idealne dla osób chwilowo chorych .
P.S. Możemy dodać puszkę kukurydzy, albo dla zaostrzenia smaku jedną drobno posiekaną i przelaną wrzątkiem cebulę.

poniedziałek, 31 sierpnia 2009

Lato w słoiku kolejna odsłona :)

Odkąd pamiętam czyli już bardzo długo - kiedy jeszcze papryka była egzotyką na polskich stołach - moja mama robiła i nadal robi taką sałatkę.
Potrzebujemy:
4 kg swieżych ogórków (mogą być takie ciut przerośnięte)
1/2kg czerwonej papryki
1/2 kg marchwi
1/2 kg cebuli
3 łyżki soli
1 szklanka cukru
1 szklanka octu
1 szklanka oleju
główka czosnku
pieprz

Ogórki i cebulę obrać i pokroić w krążki,(ogórki można zetrzeć na tarce, tak jak na mizerię) zasypać solą. Paprykę oczyścić i pokroić w paseczki. Marchew obrać i zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Ogórki z cebulą odcisnąć dodać pozostałe warzywa, wymieszać. Dodać cukier, ocet i olej oraz czosnek. Można dodać trochę poszatkowanego zielonego koperku. Wszystko wymieszać i odstawić na 12 godzin.
Następnie przełożyć do słoików i pasteryzować 5-10 minut.

Wygląda bajecznie i suuuuper smakuje jako dodatek do drugiego dania w zimowe dni :)

wtorek, 25 sierpnia 2009

Śliwkowe wariacje

Wczoraj sąsiadka podarowała mi wiaderko śliwek z własnej działki. Podziękowałam serdecznie i zaczęłam myśleć co z tym skarbem zrobić :)
Wiadomo część do bezpośredniej konsumcji, ale ja najlepiej lubię śliwki przetworzone, więc rozpoczęła się akcja przetwory.
W pierwszej kolejności - powidła (dzielnie się smażą drugi dzień) w drugiej śliwki w occie, aaa i duże dziecię woła aby spróbować zrobić śliwowicę , a mi chodzi jeszcze pikantny sos śliwkowy po głowie. Jak widać pomysłów sporo a śliwek hmmm jak by ciut mało ;) Trzeba będzie pogadać z sąsiadką o kolejnym wiaderku ha ha ha
W mojej rodzinie od lat robi się co roku kilka słoiczków śliwek w occie, które zimową porą są idealnym dodatkiem do mięs. Oto przepis

śliwki w occie
1 kg śliwek
50-60 dag cukru
1 szklanka octu 10%
1/2 szklanki wody
kilkanaście goździków
kawałek cynamonu
Śliwki umyć, przelać gorącą wodą w celu usunięcia nalotu i wydrylować.
Z wody, octu, cukru cynamonu i goździków ugotować syrop. Ułożyć śliwki w słoikach , zalać syropem. Pasteryzować 20 min w temperaturze 90 stopni Celsjusza.
Jak widać przepis szybki i nie pracochłonny :)

wtorek, 18 sierpnia 2009

I gdzie tu sprawiedliwość????

My tu powoli zaczynamy nucić "a mnie jest szkoda lata" i zamykamy lato w słoikach, a co niektórzy walczą z upałami i mają pomarańczowy alarm ;) I gdzie tu sprawiedliwość? Dla tych wszystkich, którym słonko przygrzewa proponuję granitę cytrynową.

Granita :
3 cytryny
200 ml soku cytrynowego
100g drobnego cukru
500 ml zimnej wody

Cytryny sparz i zetrzyj skórkę.Przełóż do garnka, dodaj sok i cukier. Gotuj ok 10 min. aż zrobi się syrop. Wystudź. Wymieszaj z wodą , przelej do plastikowego naczynia i do zamrażalnika na 4-5 godz.
WAŻNE: Co pół godziny granitę trzeba rozbijać blenderem , aby uzyskać ziarnistą strukturę :)
Podawaj w wysokich szklankach. Lepsze od lodów :)

poniedziałek, 17 sierpnia 2009

Lato zamkniete w sloiku

Lato powoli dojrzewa i dobry jest to czas aby odrobine slonca zamknac w sloiczkach na rozswietlenie dlugiej zimy. Nic nie daje tak pieknych efektow kolorystycznych jak roznokolorowa papryka.
Papryke myjemy, wydrazamy nasiona i kroimy ja na paski szerokosci od 1 cm do 2 cm.
Wyparzone sloiki ustawiamy na sciereczce i wkladamy do nich przyprawy na dno: pieprz (caly, nie mielony), ziele angielskie, lisc laurowy, zabek czosnku, kawalek korzenia chrzanu, gorczyce.
Sloiki zapelniamy teraz pokrojona papryka i najlepiej jesli jest kolorowa, wtedy sloiki pieknie wygladaja. Mozna tez na dno dorzucic kilka malutkich cebulek.
Sloiki nalerzy teraz zalac goraca zalewa octowa przygotowana wedlug przepisu: na 5 czesci wody jedna czesc octu, 13 dkg cukru i lyzeczka soli. Zalewe zagotowac i taka goraca wlewac do slikow. Na samym koncu na wierzch sloika wlac 3 lyzki oliwy (zapobiega psuciu sie papryki i nadaje dodatkowych walorow smakowych). Sloiki dobrze dokrecic i zagotowac, gotowanie powinno trwac ok 12 do 15 min.
Moje sloiki juz sa gotowe ;)

sobota, 8 sierpnia 2009

Jajecznica czyli wspomnienie dzieciństwa

Obudził mnie dziś zapach jajecznicy- niestety nie dobiegał on z mojej kuchni tylko z kuchni sąsiadów :( Takie są "uroki" mieszkania w bloku - teraz jak jest ciepło wszyscy mają pootwierane okna.... i wszyscy wiedzą co dana pani lub pan domu pitrasi w kuchni.
Jajecznica..... to było stałe menu niedzielnego śniadanka w moim rodzinnym domu. To Tato budził mnie często podając śniadanie do łóżka - właśnie jajecznicę . Tak tak w niedzielne poranki śniadania robił mój Tato i nam kobietom nie wolno było wchodzić do kuchni. Czasami się złościłam , bo chciałam sobie jeszcze pospać a tu nic z tego .... taca z pachnącą jajecznicą , kawusią i chlebkiem czekała...... Z tym prostym daniem wiąże się jeszcze jeden epizod z mojego życia. Po ukończeniu przeze mnie klasy pierwszej szkoły podstawowej rodzice wymyślili, że poślą swoją jedynaczkę na kolonie. Jak pamiętacie kiedyś na kolonie jeździło się na 3- 4 tygodnie. Miało to być pierwsze tak długie rozstanie z rodzicami. Pełna zapału pojechałam do Babilonu i początkowo nic nie zapowiadało katastrofy. Wszystko było dobrze do niedzielnego śniadania na które podali - jajecznicę .... no i się zaczęło najpierw jedna łezka potem druga , potem kap kap kolejne ,potem rzeka łez a na końcu Niagara .....beczałam przez dobre 5 dni aż mnie zabrali. Początkowo byłam maskotką całej kolonii - bo każdy chciał mnie uspokoić (nawet chłopaki z najstarszej grupy), potem zamknęli mnie w izolatce - pewnie żebym nie stresowała innych dzieci :) Tak więc z pierwszych kolonii wróciłam na tarczy ;)
Mam więc różne wspomnienia związane z tą potrawą...
Ale zawsze jej zapach będzie przypominał mi dom rodzinny :)

Jajecznica mojego Taty:

kawałek boczku wędzonego
trochę kiełbasy
cebula
minimum 2 jajka na osobę
sól pieprz
czasami kilka pomidorów lub leśnych grzybów

Boczek i kiełbasę pokroić w kostkę. Na rozgrzaną patelnię wsypać boczek i od czasu do czasu mieszać, czekać aż tłuszczyk się wytopi, potem dodać kiełbaskę. W między czasie posiekać cebulę , pokroić w dużą kostkę sparzone i obrane ze skórki pomidory, ewentualnie pokroić w plasterki oczyszczone grzyby (ważne- jak dodajemy pomidory to już nie dajemy grzybów!!!). Dorzucamy na patelnię cebulkę i mieszamy do czasu aż lekko zacznie się złocić - i teraz dodajemy pomidory albo grzyby, w wersji z grzybami smażymy trochę dłużej- i wbijamy jajka bezpośrednio na patelnię, smażymy ciągle mieszając.....Usmażoną podajemy z chlebem lub bułeczką i gorącą kawusią lub herbatką :)

sobota, 25 lipca 2009

Schab dojrzewający

Większość z Was wie, że niedługo mam dość sporą uroczystość rodzinną, jak zawsze w takich sytuacjach jest dumanie co podać szanownym gościom, czym ich zaskoczyć.
Wiecie, że chwilowo zmieniłam się w robocopa i pracuję 7 dni w tygodniu. Ma to swoje plusy i minusy, ale nic to ;) jak mawiał mały rycerz. Dzięki weekendowemu zajęciu mam nieograniczony dostęp do prasy. W wolnych chwilach robię sobie "prasówkę" i oczywiście przeglądam przepisy. Kiedyś moją uwagę przykuł przepis na schab inaczej( mea culpa, nie pamiętam w jakiej gazecie). Początkowo obchodziłam go lekko jak raroga - niby prosty, ale kurczę to suszenie.... No ale raz kozie ( a raczej Rudej) śmierć i zaryzykowałam.... mmmm..... smak rewelacyjny- słodycz z pieprzem, czyli coś co lubię. No dobra dość tych zachwytów - czas na przepis:

1/2 kg schabu bez kości
1 łyżka soli
1 łyżka cukru
1/2 łyżki pieprzu mielonego

Mięso umyć i osuszyć. Zmieszać sól, cukier i pieprz. Mieszaninę wsypać do sporej torebki foliowej. Włożyć w to schab, poruszając torebką dokładnie go obsypać mieszaniną. Torebkę szczelnie zamknąć i włożyć do lodówki.
4 dni rano i wieczorem przewracać torebkę do góry nogami, tak aby powstały płyn nasączał mięso. Po 4 dniach wyjmujemy mięso,osuszamy ręcznikiem i suszymy w rozgrzanym do max. 70 stopni piekarniku przez 40 min. Ostrym nożem kroimy w poprzek włókien. Znakomity na ciepło jak i na zimno. Możemy podać jako zakąskę, przystawkę czy też jako składnik kanapki.
Mięso jest rewelacyjne w smaku!Nie mogę się już doczekać reakcji gości:) A Wam życzę smacznego :)))))

piątek, 17 lipca 2009

Placek śródziemnomorski - czyli lato w pełni

Nareszcie temperatura za oknem odpowiada porze roku :), ale co za tym idzie staram się spędzać jak najmniej czasu w kuchni, a jak najwięcej czasu na powietrzu. Niestety do urlopu jeszcze troszkę, ale to danko umila mi oczekiwanie na lenistwo :)))))
Jest to ciasto wytrawne, które wyśmienicie smakuje zarówno na ciepło jak i na zimno no i jest z mojego ulubionego ciasta francuskiego ;)

Potrzebujemy:
opakowanie mrożonego ciasta francuskiego
3 czerwone cebule
5 dojrzałych pachnących pomidorów - najlepiej odmiana mięsista
250 g fety
2 jajka
2 łyżki oliwy
3 łyżki tartej bułki
80 g kaparów (jak kto lubi)
suszone oregano i cząber
sól i pieprz

Ciasto lekko rozmrozić, położyć na wyłożoną papierem do pieczenia blachę.
Cebulę obrać i pokroić w piórka - podsmażyć na oliwie. Pomidory opłukać pokroić w plastry.
Fetę wymieszać z jajkami i bułką tartą. Posmarować tą masą ciasto, obłożyć cebulą, pomidorami i kaparami. Posypać ziołami i przyprawami. Piec 25 min w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Można podawać z lekkim białym winem.
Smacznego !!!!!

środa, 8 lipca 2009

Salatka letnia dla Rudej

Skladniki:

  • 1 por (jesli cienki to dwa, tylko jasna czesc)
  • 20 dkg szynki konserwowej (nie moze byc wedzona)
  • sloiczek selera (np z Rolnika)
  • 6 jajek
  • mala puszka kukurydzy
  • puszka ananasa
  • majonez (wg potrzeby, moze byc roztrzepany jogurtem do wersji light)
  • sol, pieprz

Wykonanie:

Por pokroicie w pol-plasterki, szynke na paseczki, jajka moga byc posiekane w kostke - to daje bogactwo ksztaltow a o to rowniez chodzi w tej salatce, aby kazdy skladnik byl wyjatkowy a wszystkie razem graly jak Orkiestra Polskiego Radia.
Ananas powinniscie dobrze odsaczyc i pokroic krazki na male czastki. Z selerem nie ma problemu, juz jest w postaci paseczkow wiec tylko dobrze go odsaczcie, tak samo kukurydza!
Wszystkie skladniki wkladamy do miski, dodajemy majonez, sol, pieprz i wszystko mieszamy.
Powinniscie dac salatce ok 2 godzin na "dostrojenie instrumentow" bo smaki z kazdego skladnika powinny byc oddane calosci. Najlepiej miseczke nakryc folia spozywcza i umiescic w lodowce.
Ten przepis jest dla Rudej, w prezencie. Ale mam nadzieje, ze Wy rowniez z niego skorzystacie.

środa, 1 lipca 2009

Mloda duszona kapusta light mojej mamy.

Mloda kapuste poszatkowac w zaleznosci jak kto lubi, ale nie nazbyt drobno. Nasolic i zostawic w misce aby "puscila soki" na wierzch posypac pokrojona w piorka 1 cebule. Po godzinie wszystko odsaczyc wyciskajac kapuste rekoma i wrzucic do rondla na rozgrzane maselko. Mozna podlac troche woda, zeby sie nie przypalilo zanim pusci wlasne soki. Dodac jablko pokrojone w kostke, pomidora, rowniez w kostke i dusic razem do miekkosci. Doprawic do smaku zielem angielskim, lisciem laurowym, odrobina kminku, cukrem, cytryna i sola jesli jest taka koniecznosc, bo kapusta byla nasolona. Kiedy wszystko juz bedzie miekkie to po wylaczeniu gazu dosypac posiekany koperek.

Nie bylam nigdy fanka slodkiej duszonej kapusty i jak tylko moglam, to migalam sie od sprobowania. Ostatni pobyt w Polsce nawrocil mnie jednak na to danie, i dobrze bo przeciez mloda kapusta to swietne zrodlo wielu waznych skladnikow diety no i blonnika, tak waznego dla naszego zdrowia. To przepis mojej mamy, tylko na maselku, bez zasmazek i innych ciezkich dodatkow, tym bardziej polecam.

poniedziałek, 1 czerwca 2009

Dzień Dziecka i truskawki

Wszystkim Dzieciom Dużym i Małym w dniu Ich Święta wszystkiego naaj :-)
Dzień Dziecka od lat kojarzy mi się z rozpoczęciem sezonu truskawkowego. Bardzo często w tym dniu Tato serwował pierwsze aromatyczne truskawki z ogrodu, takie pachnące słońcem i słodyczą. Mmmm poezja. Zawsze jak jem truskawki przypomina mi się czas beztroskiego dzieciństwa. Każdy z nas ma swoje własne wypróbowane przepisy na dania z truskawkami. Osobiście najbardziej lubię, więcej uwielbiam :-) najprostszy sposób podawania :
umyte i obrane z szypułek truskawki rołożyć do miseczek, polać wysokoprocentową śmietanką (jeśli bardzo dbamy o linię to zamiast śmietanki wykorzystujemy jogurt naturalny) i jeśli truskawki są mało słodkie posypać lekko cukrem. Smacznego !!!
P.S. Idę pałaszować trzecią miseczkę w dniu dzisiejszym, a do wieczora jeszcze daleko....Czasami cieszę się, że sezon truskawkowy trwa tylko 3-4 tygodnie bo inaczej łatwiej byłoby przeskoczyć Rudą niż ją obiec ;-)

czwartek, 28 maja 2009

Słodkie co nieco :-)

Gdy za oknem pogoda przypomina początek listopada i tylko soczystość zieleni potwierdza, że jest wiosna to ja jak pewien miś szukam czegoś słodziutkiego i w głębokim poważaniu mam te wszystkie kalorie choleresterole i tym podobne rzeczy.
Nie tak dawno przeglądając jakąś babską gazetę natknęłam się na przepis, który przypomniał mi smak deseru jaki robiła nieżyjąca już teściowa mojej cioci. Fakt kobita była charakterna, ale jak kogoś lubiła to potrafiła zaskoczyć smakołykiem. Przepis jest prosty i zarazem oszczędny - pozwala wykorzystać "wczorajsze" pieczywo. Podaję w takiej wersji jaką zapamiętałam :
kilka kromek czerstwego pieczywa (tylko nie ciemnego i nie resztki chleba ziołowego)
spora garść rodzynek
masło
szklanka mleka z czubkiem :)
3 jajka
do 1/2 szklanki cukru
Naczynie żaroodporne wysmarować masłem. Połowę chleba również posmarować z obu stron masłem i ułożyć w naczyniu . Posypać 1/2 rodzynek (jeśli robimy tylko dla dorosłych to można je na trochę zamoczyć w alkoholu). Resztę chleba posmarować masłem z obu stron i ułożyć na rodzynkach. W misce bardzo dokładnie wymieszać jajka z mlekiem i cukrem następnie polać chleb. Wstawić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i zapiekać ok 40 min. Podawać gorące :-) Smacznego !!

poniedziałek, 25 maja 2009

Salatka gospodarska

Prosta. Do grila, mies i rowniez na lekka kolacje. A przede wszystkim wiosenna.

Peczek selera naciowego
Por
2 peczki rzodkiewki
Ogorek zielony szklarniowy lub 3 gruntowe
6 jajek ugotowanych na twardo

Seler, por i ogorek pokroic drobno, rzodkiewke w plasterki a jajka ladnie sie prezentuja w "osemkach". Wszystko wkladamy do jednej miski. Na sos potrzeba jogurt naturalny, 3 lyzki dobrego majonezu, cukier, sol, pieprz do smaku i sok z polowy duzej cytryny.
Skladniki mieszamy w misce, polewamy sosem i ...gotowe!
Na upalny poznowiosenny dzien - rewelacyjna.

piątek, 22 maja 2009

Wariacje na temat kurczaka - albo jak kto woli kieszenie z kurczaka

Miałam dylematy co dziś zaserwować rzeczone kieszenie czy placek śródziemnomorski (tytuł wskazuje co wygrało ;-)) Ale spokojnie placek też się pojawi- wszak sezon pomidorowy coraz bliżej :-)
Jest to danie które możemy przygotować wcześniej i odgrzać w piekarniku.
Potrzebne nam są :
filety z piersi kurczaka
trochę szynki
ser żółty
pomidor pokrojony w paseczki
natka pietruszki
sól, pieprz, przyprawa do kurczaka
jajko
bułka tarta
trochę mąki

Pierś kurczaka kroimy w poprzek na plastry, które następnie rozbijamy. Plastry doprawiamy solą pieprzem i przyprawą . Na połówce każdego plastra układamy szynkę, na to ser żółty następnie pasek pomidora i trochę natki(aaa... układamy tak aby brzegi były wolne). Składamy na pół, dociskamy brzegi i panierujemy tak jak kotlety. Następnie smażymy na złoto z obu stron. Podajemy na sałacie. Jeśli chcemy podać jako danie obiadowe - najlepiej smakują z ryżem.
Fakt jest trochę bawienia się, ale rozanielone twarze biesiadników to wynagradzają.

P.S. Jeśli robimy kieszenie wcześniej to z patelni przekładamy do naczynia żaroodpornego i potem pod przykryciem odgrzewamy w piekarniku.

piątek, 8 maja 2009

Biszkopt prababci...zawsze sie uda ;)

Ten przepis jest w mojej rodzinie od ...120 lat z hakiem. Piekla go moje prababcia, babcia, mama i ja. Teraz daje go Wam moje siostry-wiedzmy. Jedno jest w tym przepisie dobre, jeszcze nigdy biszkopt mi nie padl ;)
4 jajka
3/4 szkl cukru
szczypta soli
3/4 szkl maki pszennej
1/4 szkl maki ziemniaczanej
1 lyzeczka proszku do pieczenia
cukier waniliowy
1 lyzka wody

Mieszanie skladnikow MUSI odbywac sie w podany nizej sposob.
Bialka oddzielic od zoltek. Ubic je z sola na sztywna piane. Do piany wsypac cukier i wlac lyzke wody, jeszcze troche ubijac az bialka beda gladkie. Wlac do nich odlozone zoltka i roztrzepac je mikserem jeszcze troche razem z piana. ODLOZYC MIKSER - NIE BEDZIE JUZ POTRZEBNY
Make pszenna i ziemniaczana przesiac koniecznie przez siko, dosypac proszek do pieczenia i cukier waniliowy i DELIKATNIE wmieszac w mase jajeczna drewniana lyzka. Mieszanie powinno byc delikatne, wolne aby jak najwiecej powietrza wtloczyc do ciasta. Kiedy maka juz polaczy sie z masa wtedy nalezy ciasto wlac do formy wysmarowanej maslem i obsypanej bulka tarta. Zadnych papierow do pieczenia. Piec 35 - 45 min w temp 180 st. Oczywiscie ciasto wstawic do uprzednio nagrzanego pieca.
Moj biszkopt na tort dla Jakuba juz stygnie a Wam zycze udanych wypiekow.

poniedziałek, 4 maja 2009

Kurczak dla odwaznych.

Kiedy dostalam ten przepis od mamy, wpisalam go wprawdzie do mojego zeszytu ale pelna watpliwosci, postanowilam nie marnowac filetow z kurczaka na tak dziwna recepture.
Majonez? Do smazenia??? Nieee...to nie moze byc dobre.
I tak przelezal przepis w zeszycie ponad 5 miesiecy, do wczoraj. Wczoraj sobie o nim przypomnialam. Mialam odmrozone filety i nie chcialo mi sie ich robic w panierce, przejadlo mi sie. Wiec stwierdzilam, ze zaryzykuje, wiedzac, ze w razie wpadki, mam jeszcze gotowane udka, ktore moge podac chlopakom na obiad.
Przepis:
2 filety z kurczaka, pokrojone w kostke 1cmx1cm
2 lyzki majonezu kieleckiego
2 lyzki maki ziemniaczanej
pol torebki przyprawy Gyros
2 cale jajka.
Majonez, jajka, make i przyprawe wymieszac dokladnie na gladki sos, dolozyc pokrojone filety, wymieszac i klasc lyzka na rozgrzany olej na patelni, formujac ladne placki. Obsmazyc z obu stron. Podane w towarzystwie pomidorow smakowaly WSPANIALE.
Tak udanego obiadu jak wczoraj nie pamietam juz od dawna. Nie zostaly zadne resztki. I juz wiem co podam na obiad w przyszla sobote, kiedy to spodziewamy sie gosci w zwiazku z Jakubowymi urodzinami ;))
Kto ma odwage, niech probuje!

niedziela, 3 maja 2009

Sos serowy bez wyrzutów sumienia...

Sądziłam, że wszyscy wzięliście przykład z Tej Agnieszki i z nadejściem wiosny rozpoczęliście wzmożoną pracę nad muskulaturą... stąd przepis LIGHT.
Jednak jak to mówi koleżanka MARIDO - kochanego ciałka nigdy nie za wiele - dlatego teraz podam przepis z dużą dawką kalorii.

Do sporządzenia SALSY DE QUESO potrzebujemy:
5 dkg. sera roquefort,
5 dkg. sera brie,
5 dkg. koziego sera,
5 dkg. normalnego twarogu
1 małe opakowanie śmietany.

W rondelku lub na patelni umieścić wszystkie sery (uprzednio je zmielić) i śmietanę., Następnie podgrzewać na małym ogniu ciągle mieszając aby wszystkie sery zespoliły sie w całość i stworzyły płynną konsystencje...
gotowy podawać ze wszystkim co sie lubi :-)

piątek, 1 maja 2009

sos serowy dla DERO :-)

Kiedy mówimy o sosie serowym, na myśl przychodzi nam typowy sos CZTERY SERY. Istnieje jednak alternatywa. Przepis prostszy, szybszy i bardziej ekonomiczny, a przede wszystkim LIGHT - jest znacznie lżejszy od typowego sosu serowego. Sos, który Wam dziś zaprezentuje może być używany do wielu potraw mięsnych, rybnych, a także sałatek i makaronów. Wszystko zależy od tego, na co akurat macie ochotę.


do naszego sosu potrzebujemy:
biały ser (0% tłuszczu) 200 gram
2 łyżki musztardy
sól i pieprz do smaku
zioła po jednej szczypcie (uprzednio posiekane) - rozmaryn, tymianek etc.

Umieśćcie wszystkie składniki w misce i dobrze wymieszajcie, a później już tylko należy go podać... Dobrze smakuje także z chipsami i krakersami.

czwartek, 23 kwietnia 2009

Wielki sezon grillowo-piknikowy uważam za otwarty :)

Wiosna, wiosna a wraz z nią nadchodzi czas na pikniki i grillowanie. Dziś mój Tato rozpoczął sezon. O dziwo - to nie ja byłam dziś wielkim palaczem i kucharzem tylko skromnym zjadaczem;-) Była pyszna kiełbaska i sałata do niej. Było miło, ciepło i leniwie.
Do mięsa i kiełbasy z grilla często podaję prostą sałatkę-surówkę z kalafiora.
Potrzebujemy:
niewielki kafafior lub 1/2 dużego
pęczek zielonego koperku
trochę natki pietruszki
parę łyżek majonezu
jeśli chcemy aby sos był mniej kaloryczny to 2-3 łyżki jogurtu naturalnego
sól i pieprz
Kalafior umyć osuszyć i zetrzeć na tarce o dużych oczkach;
zieleninę drobno posiekać ;
wymieszać kalafior z zieleniną;
doprawić solą i pieprzem;
dodać majonez(jeśli robimy wersję lżejszą to merdamy przed dodaniem z jogurtem) - wymieszać i podawać.
Szybkie, smaczne.
Kiedy zrobiłam to wiele lat temu po raz pierwszy -to mój szwagier myślał, że to sałatka z gotowanej ryby :)

sobota, 18 kwietnia 2009

Smażone zielone pomidory...


Według przepisu Idigie Theadgoode.
Aby przygotować te cudowną potrawę potrzebujemy po jednym zielonym pomidorze na osobę, sól, tłuszcz z bekonu, białą mąkę kukurydzianą i pieprz.

Pokrójcie pomidory na plastry o grubości około pół centymetra, posypcie je solą, pieprzem, a potem obtoczcie z obu stron w mące.
W dużej patelni podgrzejcie pokrojony na plasterki bekon (musi być go tyle aby przykrył dno) i na bekonie ułóżcie obtoczone pomidory. Należy je usmażyć z obu stron na zloty kolor. Podawać gorące i polane odrobina śmietany :-)
smacznego!

czwartek, 9 kwietnia 2009

Szybka babka wielkanocna

Wielkanoc to w moim rodzinnym domu zawsze czas slodkosci, cwikly, chrzanu, gotowanej szynki i jajek. Jak sie jest pracujaca kobieta to szybkie przepisy sa zawsze w cenie. Wiec dzis jeden z takich szybkich:

2 szkl maki
szklanka cukru
kostka masla
4 jajka
2 lyzeczki proszku do pieczenia
cukier waniliowy
4 lyzki rumu

Maslo roztopic, zoltka utrzec z cukrem i lyzka wody. Ucierajac, dodawac porcjami make z proszkiem, letnie maslo, rum. Z bialek ubic piane i delikatnie wmieszac a na samym koncu - cukier waniliowy. Ciasto przelozyc do wysmarowanej i wysypanej bulka tarta formy i piec ok 1 godziny w 200st C. Udekorowac pudrem, lukrem lub polewa czekoladowa.
W mojej rodzinie to tradycyjny wypiek swiateczny obok mazurka.

wtorek, 7 kwietnia 2009

zupa wielkanocna zwana Święconką a´la moja teściowa :-)


Ruda dala dobry, polski przykład, zatem przyłączam sie do wielkanocnego pichcenia.
Wielkanoc zbliża sie wielkimi krokami, nadciąga czas ZUPY, KTÓRĄ JEMY TYLKO RAZ W ROKU...
Święconka to zupa wielkanocna o specyficznym smaku chrzanu. Mój Marido lubi jak piecze w oczy, nos i można zionąć ogniem... święconkę gotowano rzekomo po to aby ułatwić trawienie wielkanocnych potraw. Czy to prawda, a może tylko pretekst - nie wiem. Mogę jednak zaręczyć, ze smakuje wybornie!
Do przygotowania zupy potrzebujemy:
2 litry serwatki,
15 dkg szynki wędzonej,
10 dkg boczku gotowanego,
15 dkg kiełbasy pieczonej,
5 ugotowanych żółtek,
1 łyżka mąki,
2 łyżeczki jarzynki,
4 jajka,
słoiczek chrzanu - URBANEK (najlepszy) lub 2 korzenie startego własnoręcznie,
pieprz.

Boczek, szynkę i kiełbasę pokroić w kostkę. Chrzan obrać i zetrzeć. Serwatkę wlać do rondla. Jeżeli jest zbyt kwaśna, dolać trochę przegotowanej wody. Dodać kawałek szynkę, boczek i kiełbasę, gotować 15 min. Żółtka przetrzeć przez sito, wymieszać z mąką i odrobiną wody. Wlać do wywaru i gotować mieszając. Przyprawić chrzanem,jarzynką i pieprzem. Jajka ugotowane na twardo pokroić na ćwiartki i wrzucić do garnka w ostatniej fazie przed podaniem, aby sie nie rozpadły. Podawać póki gorąca :-)SMACZNEGO oraz WESOŁYCH i CIEPŁYCH ŚWIĄT WAM WSZYSTKIM ŻYCZĘ!

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

Biała kiełbasa :)

No i mamy dalszy ciąg przepisów wielkanocno-wiosennych ..... Wielu z nas zna i lubi tradycyjny sposób jej podawania - zaparzoną. Ruda jako stworzenie dziwne w tej wersji nienawidzi białej..... parzonej nie jada. No poza jedynym wyjątkiem, kiedy to zestresowana na pierwszej oficjalnej wizycie u przyszłej teściowej -nota bene w święta wielkanocne, zanim zdołała zaprotestować - biała parzona wylądowała na jej talerzu. Teraz to bym podniosła larum , ale wtedy.... dzielnie zjadłam.Do dziś na samo wspomnienie robi mi się dziwnie w żołądku. Ale biała pieczona to dopiero poezja :))))))
Potrzebujemy :
białą kiełbasę
jabłka winne
cebulę
majranek
jak kto lubi to mogą być jeszcze suszone śliwki

Jabłka obierany, usuwamy gniazda nasienne i szatkujemy na plasterki (albo ścieramy na tarce o dużych oczkach). Cebulę obieramy i kroimy w pół talarki.
W żaroodpornym naczyniu układamy 1/2 jabłek, na to 1/2 cebuli , ewentualnie śliwki. Na to posłanie układamy białą surową kiełbasę (trzeba ją ponakłuwać aby nie pękała) posypujemy majrankiem - szczodrze. I przykrywamy cebulką, jabłuszkiem. Wstawiamy do rozgrzanego piekarnika i czas pieczenia wg uznania. Ja lubię "zapomnieć" o kiełbasce . Jest wtedy przypieczona i aromatyczna, ale można pilnować i piec tak długo aż biała się przepiecze. No i do tego chrzanik...... mmmmm poezja. Na samo wspomnienie dostałam ślinotoku.
P.S. Zaletą tej wersji białej jest to że można przygotować ją wcześniej i przed podaniem tylko dobrze rozgrzać.
SMACZNEGO!!!!!

środa, 25 marca 2009

Jajka fuszerowane

To nie pomyłka w tytule :) tak na jajka faszerowane mówiła babcia exia i tak naprawdę to z Nią i tymi jajkami kojarzy mi się marzec. W tym miesiącu babcia miała urodziny i imieniny - zawsze na imprezę najpierw sama przygotowywała a potem, kiedy trochę sił zbrakło to prosiła nas o przygotowanie "fuszerowanych jaj". To czym były faszerowane tak naprawdę zależało zawsze od tego co było w lodówce;)
Czasami był to tylko ketchup z zieleniną, czasem szyneczka a w czasach prosperity łosoś.Zawsze jak je robię wspominam babcię Marynię, była wspaniałą kobietą o wielkiej inteligencji życiowej. Czasami bardzo mi jej brakuje.
I tak naprawdę każdy z nas ma swój własny sprawdzony przepis na"fuszerowane jajka". Więc dziś przepisu nie będzie :))))

czwartek, 19 marca 2009

Rolada z sera czyli gdzie ta wiosna?

Tu ciągle szaro buro choć u mojej mamy w ogródku pojawiły się pierwsze krokusy :) no i do świąt Wielkiej Nocy coraz bliżej.... powoli robię przymiarkę do menu świątecznego. I jak zawsze robi się ciut nostalgicznie ale i smakowicie :)Pojawią się w tym roku dania tradycyjne ale i nowinki - a co ;). Rolada, o której szczegółowo będzie dalej, to już klasyk naszego wielkanocnego śniadania. Orginalny przepis był od koleżanki z pracy -dziś już niestety nieżyjącej, ale został przeze mnie zmodyfikowany ponieważ moja córcia była na etapie - mięso jest beee. Po prostu dodaję więcej marchewki i groszku.
Potrzebujemy:
0,5 - 0,7 kg żółtego twardego sera
10 dag serka topionego np. Gouda
1/4 kostki masła
2-3 ugotowane i pokrojone w kostkę marchewki
1/2 puszki groszku konserwowego
posiekany szczypiorek
sól, pieprz
w orginale były jeszcze 2 ugotowane na twardo i pokrojone w kostkę jajka
oraz 10 dag pokrojonej w kostkę szynki
W misce rozetrzeć serek topiony z masłem na jednolitą masę dodać marchewkę, groszek i szczypiorek sól i pieprz ( i resztę jeśli robimy wersję orginalną) i wszystko wymieszać.
Ser żółty trzeba stopić (albo w mikrofalii albo w kąpieli wodnej) i rozpłaszczyć na cieńki prostokąt- najlepiej robi się to na folii aluminiowej. Wzdłuż jednego boku ułożyć farsz i zrolować. Zawinąć w folię i zostawić do zastygnięcia.
UWAGA!!!! Rozpłaszczanie sera i potem rolowanie musi się odbywać szybko - bo ser twardnieje :)
Po zastygnięciu kroimy na plastry i Smacznego :)

niedziela, 8 marca 2009

Krwawy napoj z Walencji czyli SANGRIA

Większość specjałów hiszpańskich znanych na całym świecie pochodzi z mojego regionu czyli z Costa Blanca. Napój, o którym Wam dziś opowiem pije sie w Hiszpanii latem... Jego kolor przypomina krew stad tez nazwa wywodzaca sie od SANGRE czyli krwi.
My SANGRIE aplikujemy sobie czasem w taka pogodę jak dziś, kiedy w powietrzu czuć już wiosnę, a temperatura powietrza przekracza 20 stopni...

Sangrie wymyślili rolnicy z Walencji. Na początku mieszali wino ze słodką wodą i pili je w gorące dni z lodem aby ugasić pragnienie. Z czasem do napoju zaczęto dodawać pomarańcze, cytryny, a także mocny alkohol. Ja robie Sangrie wedle przepisu najstarszych gospodyń domowych z naszej wsi czyli:
- 1 butelka czerwonego wina (np. Rioja)
- 2 pomarańcze
- 1 pomarańcza, umyta i pokrojona w plastry
- 1 cytryna, umyta i pokrojona w plastry
- 50 - tka brandy lub koniak´u
- szczypta cukru do smaku
Umieść wino i mocny alkohol w dzbanku. Wycisnąć sok z dwóch pomarańczy i dodać do wina. Zamieszać napój drewnianą łyżką. Dodać cukier do smaku... Mieszać do rozpuszczenia cukru i powoli dodawać pokrojone w plastry cytrusy. Zamieszać i podawać wszystkim, których lubimy...
polecam na tarasie - twarzą do słońca :-)

sobota, 28 lutego 2009

Czarowanie wiosny :)

Hmmm.... u niektórych z nas wiosna pełną gębą a u mnie .... no dobra aby nie narzekać a wprowadzić się w nastrój wiosenno-letni zaczęłam piec chleb z ziołami.
Moim pociechom i najbliższym znajomym tak zasmakował, że praktycznie od tygodnia mam mini piekarnię w domu, a w osiedlowym sklepiku jak mnie widzą to pytają czy stały zestaw tj. mąkę i drożdże.
No dobra już przechodzę do sedna sprawy ;)
CHLEB Z ZIOŁAMI I OLIWĄ
ok. 1 kg mąki pszennej
1,5 szklanki ciepłej wody
10 łyżek mleka
10 dag drożdży
4 łyżki oliwy
1-2 ząbki czosnku
po łyżeczce rozmarynu, tymianku, oregano, bazylii
2 łyżeczki cukru
2 łyżeczki soli
Drożdże rozpuścić w wodzie i mleku razem z cukrem.
Czosnek zmiażdżyć posiekać rozetrzeć z solą. Rozgrzać olej na patelni, patelnię zdjąć z ognia i wyłączyć płomień- abyśmy z rozpędu nie postawili patelni z powrotem. Na rozgrzany olej wrzucić czosnek i zioła (przed wrzuceniem można je rozetrzeć w dłoniach).
Do wyrośniętych drożdży dodać oliwę z dodatkami i mąkę. Zagnieść ciasto (mąki tyle, aby ciasto nie lepiło sie do ręki). Zostawić do wyrośnięcia. Wysmarować formę tłuszczem - ja smaruję blachę taką jak do ciasta. Po wyrośnięciu formuję 2 bochenki, które układam na blasze. Wstawić do nagrzanego piekarnika na ok 45-50 min.
Pachnie rewelacyjnie.... idealny do sałat, grilla ale również z masełkiem smakuje rewelacyjnie.
Teraz wiecie dlaczego poszukuję rozmarynu :)

środa, 25 lutego 2009

Jogurt

Chociaż u mnie za oknem zima szaleje ( a tak na serio jest szaro- buro) to w niektórych zakątkach Europy wiosna zaczyna rozkwita pełnią barw. Poza tym mam nadzieję przepis ten przyda się wszystkim tym co dbają o linię lub po prostu lubią jogurt.
Potrzebujemy litr mleka - idealne byłoby takie prosto od krowy;) ale to marzenie - szybciej dostaniemy to o krótkim terminie ważności ( nie mylić z tym któremu kończy się termin przydatności) oraz jedno opakowanie jogurtu naturalnego (małe) - tego bez cukru.
Mleko zagotowujemy, odstawiamy aż ostygnie do 60-65 stopni C. Dodajemy jogurt, dokładnie mieszamy. Przelewamy do pojemnika i odstawiamy na 24 godziny w pokojowej temperaturze.
Potem dodajemy to co lubimy i Smacznego :)

piątek, 20 lutego 2009

FIDEUÁ DEL POBLET czyli makaron po wiejsku


Fideuá jest typową walencką potrawą, którą wymyślili żeglarze z Gandii. Fideuà powinno sie przygotowywać w patelni podobnej do typowej paellery (czyli patelni do paella).

Typowe Fideuá powinno sie robić z małż, krewetek, krabów i innych owoców morza. Ja jednak stosuje nieco uproszczony przepis na Fideuá ze wsi... przepis mojej przyjaciółki MARISY.
Do przygotowania porcji na 4 osoby będzie nam potrzebna duża patelnia, makaron typu fideos, pół litra bulionu rybnego (można zrobić z kostek bulionowych)oraz dwa plastry Gardłosza atlantyckiego (w Hiszpanii zwany EMPERADORem) oraz odrobinę (20 dkg) kalmarów bez panierki.
Emperadora oraz kalmary pokroić w drobne kawałki i podsmażyć na oliwie. Kiedy sie zrumienia zalać je bulionem, następnie zasypać makaronem wedle zasady dwie części bulionu na jedna część makaronu... i nie mieszając czekać aż makaron wchłonie bulion (około 10 minut). Pilnować by danie bulgotało na małym ogniu i nie dopuścić do przypalenia. Podawać z białym lekko schłodzonym winem...
Wiem, ze to zabrzmi mało prawdopodobnie, ale w moim regionie jest to jedna z najtańszych potraw. Na zrobienie jej wydaje średnio około 3 €. Dla porównania na zrobienie kotletów mielonych około 5€.

smacznego!

czwartek, 19 lutego 2009

Delicje szkockie a la Ruda

W Szkocji wiosna na całego -tak przynajmniej donosi Ta Agnieszka, u mnie zima nie może się zdecydować - rozwinąć skrzydła czy dać dyla. Z racji, że w Bydzi śniegu tyle co cukru pudru na babie cytrynowej a raczej na delicjach szkockich -to proponuję Wam te delicje ciut udoskonalone :)

opakowanie ciasta francuskiego mrożonego (ok. 500g)
3 jabłka
rodzynki
sok z cytryny
trochę suszonych papai i melona
rum
W wersji orginalnej ciasto jest twarogowe, ale jako kobieta pracująca o ograniczonym czasie kulinarnym zamieniłam je na ciasto francuskie.
Rodzynki sparzyć, odcedzić dodać pokrojone papaye i melon i zalać małym kieliszkiem rumu (jak małym to od nas zależy, a co ;)).
Rozmrozić ciasto francuskie i podzielić na 6 kwadratów.
Jabłka obrać, przekroić na pół, wydrążyć gniazda nasienne, skropić sokiem z cytryny. Na każdym z kwadratów ułożyć połówkę jabłka - w dziurki powstałe po wydrążeniu nałożyć "pijane owoce" Rogi skleić jak kopertę- ma być widać jabłuszka. Na wyłożoną papierem do pieczenia blachę i wio do piekarnika. Piec na złoty kolor. Po wyjęciu - posypać cukrem pudrem.
Jest to deser raczej dla pełnoletnich :) dobry nawet w taki dzień jak dzisiejszy - czyli Tłusty Czwartek- jako zamiennik dla pączków.

środa, 11 lutego 2009

Tłusty Tydzień :)

Wiem tytuł z lekka szokujący zwlaszcza jak pół znanej mi Europy odchudza się :)- ale został zapożyczony z wielkiego plakatu w jednej z cukierni w moim mieście. Sama czekam na Tłusty Czwartek i pączki pani Stasi - mamy mojej przyjaciółki. Są przepyszne :).
Dla tych co liczą kalorie mam propozycję trochę mniej kaloryczną niż pączki i chruściki - a mianowicie ROGALIKI.
Potrzebne są:
kostka palmy
3 całe jaja
75-100 dag mąki
10 dag drożdży
6 łyżek mleka
3 łyżki cukru
marmolada do nadzienia

Wszystkie składniki (oprócz marmolady oczywiście) zagniatamy w misce - do uzyskania jednolitego ciasta. Dzielimy na 4 części. Rozwałkowujemy w kształcie koła i dzielimy na trójkąty(im więcej trójkątów tym wykwitniejsze rogaliki będą)na każdy nakładamy marmoladę. Zwijamy i nadajemy kształt rogalika- aaaaa zaczynamy zwijać oczywiście od najszerszej strony:). Układamy na wyłożonej papierem do pieczenia blasze - pamiętając o tym aby zostawić odstępy :) wszak to ciasto drożdżowe co trochę wyrośnie.I do rozgrzanego piekarnika. Pieczemy na złoty kolor. Lekko przestudzone można polukrować.
Można również upiec rogaliki z pikantnym nadzieniem np. z kapustą i grzybami - w tej wersji najbardziej lubi moja starsza latorośl :)
P.S. Do wersji pikantnej dodajemy zdecydowanie mniej cukru

Mam nadzieję, że ta wersja słodkości naTłusty Czwartek przypadnie Wam do gustu.

niedziela, 8 lutego 2009

macarrones a la NIUNIA


Kiedy NIUNIA sie nudzi (co zdarza sie dość często) zaczyna gotować (ku mojej uciesze, bo oznacza to, ze miłość od garów odziedziczyła po mnie) i robi to genialnie. Nie jak 11 letnia Niunia, ale jak prawdziwa kobieta. Smacznie, z fantazja i sercem. Słabiej jedynie wychodzi jej sprzątanie po sobie (co mam nadzieje z wiekiem sie u niej rozwinie).
Jakieś pół roku temu wymyśliła makaron z papryka. W zależności jak kto lubi może być to jeden rodzaj papryki np. zielona, czerwona lub dwa kolory zmieszane razem.
Do przygotowania tej pyszności potrzebujemy:

pół paczki makaronu (świderki lub inny)
4 papryki
5 ząbków czosnku
oliwa
sol
pieprz
oregano
żółty ser

Papryki drobno pokroić (najlepiej w paseczki lub kwadraciki, wrzucić na rozgrzaną wcześniej na patelni oliwę, kiedy zaczną sie robić miękkie dosypać do nich drobno pokrojony czosnek. Mieszać do momentu kiedy czosnek zacznie sie rumienić. W miedzy czasie ugotować makaron w osolonej wodzie, gotowy odcedzić i dodać do niego paprykę z czosnkiem. Następnie wszystko dokładnie razem wymieszać, dodać przyprawy i przełożyć do naczynia żaroodpornego, posypać startym serem. Wstawić do rozgrzanego piekarnika na 15 minut. Wyciągnąć kiedy ser ładnie sie roztopi i zacznie przypiekać.

życzymy z Niuńką smacznego :-)

środa, 4 lutego 2009

Dla Hiszp/Anki :)

Dziś kolejny post ze specjalnym przesłaniem. Jak wszyscy wiecie Anka jest miłośniczką makaronów - i mam nadzieję, że ten przepis przypadnie jej do gustu i smaku:)
SAŁATKA Z SUSZONYMI POMIDORAMI I TUŃCZYKIEM
opakowanie makaronu kokardki
2 słoiczki pomodorów suszonych w oliwie
oliwki zielone
oliwki czarne
tuba pasty z tuńczyka
ząbek czosnku
bazylia
Makaron ugotować, wystudzić. Pomidory pokroić w paski, oliwki w połówki.
sos: czosnek przecisnąć przez praskę, wycisnąć pastę z tuńczyka, dodać 4-6 łyżek oliwy z pomidorów, 1-2 łyżki octu winnego lub balsamicznego. Wymieszać.
Polać makaron z pomidorami i oliwkami. Posypać bazylią i mielonym pieprzem.
Życzę wszystkim smacznego, a Ani wszystkiego naj... :)

niedziela, 1 lutego 2009

Maccarones con salmon, nata y cebolla czyli makaron w sosie łososiowo śmietanowym


W zeszły poniedziałek zawitałam do Ewy MADRYCIANKI i zostałam ugoszczona przepysznym makaronem w sosie łososiowo - śmietanowym. Do tego wypiłyśmy pyszne wino czerwone rodem z Alicante. Jako, ze makarony mogłabym jeść przez 7 dni w tygodniu i należą do mojego ulubionego źródła węglowodanów, następnym przepisem jaki zamieszczę także będzie przepis na MACARRONES, ale specjalny - ponieważ od początku do końca wymyślony przez moją NIUNIE. Dziś jednak Makaron a´la Madrileña...

Jakikolwiek makaron (może być spaghetti, wstążki, śrubki i inne) wrzucić na gorącą osoloną wodę i gotować, w zależności od formy, od kilku do kilkunastu minut. Dobrze ugotowany makaron musi być al dente, czyli stawiać zębom lekki opór podczas żucia i nie rozpływać się od razu w ustach.
2, 3 plasterki wędzonego łososia pokroić w paski. Na patelnie nalać trochę oliwy z oliwek i rozgrzać, wrzucić łososia mieszając podsmażać łososia około 2 minuty ( z różowego zrobi się bardziej blady), następnie dodać pokrojoną drobniuteńko lub zmieloną 1 cebule i podsmażać razem kolejne 3 minuty. Następnie wlać śmietanę (2 małe kartoniki słodkiej). Ma się bardzo delikatnie gotować, aż zgęstnieje. Na końcu można dodać odrobinę żółtego sera i posypać świeżym oregano. Wymieszać z makaronem i gotowe. Smacznego makaronu :-)

piątek, 30 stycznia 2009

Inna wersja camembertu lub kocham żurawinę jak kto woli ;)

Nie wiem czy to wina pory roku, czy braku witamin- fakt jest jeden pochłaniam jak odkurzacz żurawinę. Może być suszona albo w słoiczku mnie to nie robi :) Już wiem czemu ją pochłaniam - obniża ciśnienie..... a ono mimo że podobno mam tzw. zanikowe, podnoszone jest mi co rusz.W pracy wzbudzam sensację swoim upodobaniem - zostałam już posądzona o stan odmienny ;) a co tam ! Tylko ciekawe z kim? Ja biedny singiel......A ja po prostu uwielbiam ten słodko-gorzkawy smak..... a tak na marginesie teraz też podjadam suszoną :)Zastanawiam się czemu w narodzie taka mała wiedza na temat tej roślinki, a zwłaszcza jej owoców.Stosuję ją do kanapek jak niektórzy ketchup, ale też uwielbiam z smażonym serem.
SMAŻONY CAMEMBERT Z ŻURAWINĄ
camembert - po 1 na osobę
jajko
bułka tarta
olej do smażenia
no i oczywiście żurawina ;)
Jak jesteśmy leniwi, albo brakuje nam czasu to możemy kupić w markecie już opanierowany.
Rozkłócić jajko - tak jak do kotletów. Dokładnie zanurzyć w nim ser, potem dokładnie obtoczyć w bułce tartej i na rozgrzany olej. Smażymy na złocisto z każdej strony:)
Potem osączamy na ręczniku papierowym , przekładamy na talerz i dekorujemy żurawiną :) Pychotka mniam mniam
Jak widać jest to inna wersja - bardziej kaloryczna - przepisu zaproponowanego wcześniej przez Tą Agnieszkę i mało nie brakowało aby obie wersje nie ukazały się w tym samym momencie :)

środa, 28 stycznia 2009

Pomysl na oryginalne przyjecie.

Czy kiedys mieliscie ochote na podroz kulinarna? Jesli tak to dzis zapraszam Was do Europy poludniowo - zachodniej, a mianowicie Poludniowa Francja lub Polnocne Wlochy. Posilek bedzie lekki, latwy ale bardzo smaczny.
1. Pieczony Camembert - krazek Camemberta odwijamy od gory z papieru i nie wyciagajac z jednej czesci pudelka, na wpol odwiniety wkladamy do nagrzanego piekarnika. 180 st C - siedzi tam, az nie zacznie brazowiec na wierzchu, ale leciutko. Wtedy mamy pewnosc, ze w srodku jest plynny i tym samym DOSKONALY!
2. Salatka z mozzarelli: pomidor (jeden duzy lub dwa male) kroimy na grube plastry (ok 5mm), ukladamy na talerzu, solimy, posypujemy bazylia (swieza lub suszona), na pomidory ukladamy pokrojona w plastry swieza mozzarelle (mozna ja kupic w tzw kulce i pokroic w plasterki). Pieprz, ja rowniez posypuje zielona cebulka lub rzerzucha a na koncu skropic oliwa z oliwek ale dobrej jakosci.
3. Pieczone grzanki z ciabatty lub innego bialego pieczywa francusko-podobnego. Kromeczki pieczywa mozna posmarowac maslem, bo jak wiemy Francuzi wprost kochaja maslo, we wszystkim. Jesli to ma byc wloska odmiana mozna polac oliwa z oliwek i posypac bazylia lub tymiankiem. Zapiekac okolo 3-5 min w goracym piekarniku.
4. Miseczka z mieszanka salat zielonych - na wyspach sa mieszanki salat gotowe w woreczkach, nie wiem jak u Was, wystarczy takie salatki wylozyc do szklanej miseczki, prezentuja sie wspaniale.
5. Dobre, czerwone wino, polewane szczodrze, bo okrasza swoim smakiem wszystkie powyzsze.

Wszystkie te skladniki ustawiamy na stole. Ta porcja jest dla 2-3 osob ale mozna jej wykonac dowolna ilosc i problem oryginalnego przyjecia dla przyjaciol mamy z glowy. My czasami robimy sobie takie pysznosci zamiast obiadu i wszyscy sa szczesliwi.
Jesli mamy w planach gosci miesozernych, polecam dolozyc do tego polmisek suszonych mies i wedlin np szynki suszone, kabanosy, salami. Przybrane koniecznie oliwkami.

Rozkosz dla podniebienia.

sobota, 24 stycznia 2009

Leek and potato soup czyli porowo-ziemniaczana.

Pozywna, ale najlepsza z produktow wiejskich, kupowanych od tzw"chlopa", ktory to chlop moze przybierac postac kobieca, grunt zeby sprzedawal produkty z wlasnego gospodarstwa, koniecznie uciaprane ziemia.
Do garnka wrzucic lyche masla.
Obrac 2 pory, posiekac na polkrazki, wcale nie elegancko. Zupa ma byc rustykalna jak ten chlop, co nam sprzedal warzywa.
Obrac i pokroic 1 duza cebule.
Wrzucic to na rozgrzane maslo i lekko podsmazyc.
Potem obrac i pokroic w ladne, duze kawalki ziemniaki, tu ilosc wg uznania, jak ktos lubi gesciej to wiecej. Dorzucic do reszty i podsmazyc.
Zalac skladniki woda, dodac rosolki drobiowe lub warzywne, tak aby zupa nabrala ladnego koloru i smaku. Przyprawy to: ziele angielskie, lisc laurowy, pieprz.
Dobrze jesli ziemniaki ladnie sie rozgotowuja i maja duzo skrobi bo zupa ma byc zawiesista bez zadnych zasmazek. Gotujemy na wolnym ogniu az wszystkie skladniki ladnie sie rozgotuja.
Na sam koniec zaciagamy zupe gesta smietana.
Zupa jest wspaniala na chlodne dni i po wysilku. Bezmiesna ale i tak daje niesamowitego kopa!
Ja podaje do niej pieczywo, np ciemny polski chleb slonecznikowy, moze tez byc francuska bagietka.
Smacznego.

niedziela, 18 stycznia 2009

Dla Pawła

Chyba połknęłam bakcyla blogowego:), spokojnie nie będę Was zanudzać swoimi przemyśleniami. Powodem mojego rozpisania to fakt , że dwoje bliskich mi osób w tych dniach obchodzi swoje święto:)
Słodkości były dla Tej Agnieszki , a teraz męskie danko dla mojego "adoptowanego" brata, naszego Przyjaciela, powiernika i "przywołacza do pionu"- czyli dla Pawła.
GOLONKA W PIWIE
1 duża golonka tylnia(taka ok 1 kg) - w całości, z kością
smalec
sól, pieprz
3 duże cebule
mielona papryka ostra
1/2 litra piwa jasnego
mała puszeczka koncentratu pomidorowego
Golonkę sprawdzamy czy nie ma gdzieś jeszcze szczeciny - jeśli tak to usuwamy dokładnie. Mięso myjemy, nacieramy solą i pieprzem (tego ostatniego niewiele). Smalec roztapiamy w brytfannie i obsmażamy na nim golonkę na brązowy kolor. Cebulę kroimy w plastry. Kiedy pięknie nam zbrązowieje goloneczka obsypujemy ją mieloną papryką, dodajemy do brytfanny cebulę i polewamy piwem. Przykrywamy i wstawiamy do rozgrzanego piekarnika. Co jakiś czas zaglądamy i przewracamy golonkę na drugą stronę. Będzie to trwało ok 1-1,5 godz. Golonka jest dobra kiedy zacznie pękać skóra.Do sosu dodajemy koncentat pomidorowy. Gdyby trafił nam się wybitnie uparty fragment świni i płyn niebezpiecznie wyparował to podlewamy wodą . Najlepiej smakuje podawana ze smażonymi ziemniakami surówką z czerwonej kapusty, musztardą i oczywiście z zimnym piwem. :)
Właśnie nabrałam ochoty na zimne piwo i o dziwo takie jest w lodówce. Piwo jest prawie historyczne , bo jeszcze z Pragi - tej Pragi ;), biegnę więc napełnić pokal- który wychylę za zdrowie Pawła.

Kluchy na parze

1kg mąki
5dkg drożdży
3 jajka
1/2 l mleka
3 łyzki cukru
łyzeczka soli
Rozrobić zaczyn: mleko podgrzać na "letnio" wkruszyć drożdże, wsypać cukier, lyżke mąki i odstawić w ciepłe miejsce, aż zacznie rosnąć. Wtedy dodać mąkę, sól, jajka i wszystko wyrabiać na gładkie ciasto. Walkować grube na 2 - 3 cm placki i wykrawać szklanką krażki. Układać je na czystej ściereczce do naczyń aż urosną. Ważne żeby ciasto było luźne, wtedy kluchy beda wspaniale delikatne. Urośniete układać na parze (garnek przewiązany gazą i przykywany np miską albo steamer). Parować około 15 - 20 min. Ja podaję z sosem truskawkowym ale moze byc kazdy inny.
Wspaniałe danie na odmianę mięsnej diety! A.....i nie liczyć kalorii.....bo i po co? ;P

czwartek, 15 stycznia 2009

Dla Tej Agnieszki

Hmmm.... jak nie piszę to nie, ale jak zacznę to wpadam w grafomanię;) co jest sukcesem u introwertyczki. To jest specjalny post dla Tej Agnieszki- wtajemniczeni wiedzą dlaczego. Ciasto, które proponuję nie jest dla tych co liczą kalorie i wpadają w panikę jak waga pokazuje 5 deko więcej.
Jest to przepis wyszukany przez moją córkę w internecie - tu ukłony dla autora publikacji :) kaloryczny i przepyyyyszny
SERNIK Z BIAŁĄ CZEKOLADĄ
składniki na spód:
250 g mąki
200g masła
125g jasnego brązowego cukru (jak będzie mniej to też dobrze)
100g zmielonych migdałów
1 żółtko
Wmisce wymieszać składniki, szybko wyrobić, owinąć folią, schłodzić w lodówce 2 godziny.
Tortownicę - min 26 cm średnicy wyłożyć papierem do pieczenia, wylepić ciastem robiąc 2 cm boki.
Piec w temp 160 stopni przez 20 min (pod przykryciem z papieru do pieczenia) zdjąć papier i piec kolejne 10 min na złoty kolor. Wystudzić.
składniki na masę serową
1 kg twarogu śmietankowego
235 g drobnego cukru ( ale spokojnie może być nawet o połowę miej)
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
100 ml mleka
500g białej czekolady, roztopionej w kąpieli wodnej i ostudzonej
5 dużych jajek, osobno białka i żółtka
Ser ubić z cukrem i ekstraktem na kremową masę. Dodać mleko, czekoladę, ubijać. Białka ubić na sztywno w osobnym naczyniu, pod koniec ubijania dodając żółtka wmieszać do masy serowej.
Całość wylać na podpieczony wcześniej spód.
Piec w temp. 170 stopni przez 50-60 min. Studzić w lekko uchylonym piekarniku.
Można schłodzić w lodówce. Można podawać z kwaśnymi owocami.
Powtarzam poezja serniczek i do upadłego anioła wart grzechu. Pozdrawiam raz jeszcze i kieliszkiem schłodzonego wina wznoszę toast :)

niedziela, 11 stycznia 2009

Rosół a sprawa polska

Moje siostry wiedźmy piją rudą na myszach ;) Ta Agnieszka zaczynia wiosnę a u mnie zima ciągle:)
Tytuł poważny bo i temat też. Każdy z nas ma swój wypróbowany i sprawdzony, przywołujący wspomnienia przepis na rosół. Właśnie u mnie pyrkocze delikatnie na gazie. Czeka na powrót młodszej latorośli, która ofiarnie od rana biega i kwestuje w ramach WOŚPu. Proszę mnie źle nie zrozumieć - chylę czoła przed Owsiakiem bo trzeba mieć cholerną charyzmę aby od 17 lat porywać naród do ściepy na szczytny cel, ale cholera bierze mnie kiedy pomyślę sobie, że niezmiennie od tych nastu lat zrzucamy sie na coś co powinno państwo zabezpieczać z naszych podatków.... ufffff ulżyłam sobie :)
A teraz mój przepis na rosół:
W garnku zalej zimną wodą połówkę kurczaka (latorośle zdecydowanie preferują typowo drobiowy i niedaj Boże tłusty ;)) dodaj 1 listek laurowy i zagotuj - usuń szumowiny i liść laurowy, zmiejsz płomień tak aby w garnku leciuteńko bulgotało. Oczyść i pokrój na spore kawałki kilka marchewek, ze 2 pietruszki, kawałek selera i por. Dodaj do garnka. Obierz jedną sporą cebulę - przekrój na pół. Nabij na widelec i opiecz nad gazem (to nic - że miejscami będzie czarna)albo jak możesz to na płycie kuchenki i dodaj do garnka. Niech się wszystko pyrkoli do czasu aż warzywa będą prawie miękkie. Dopiero teraz dodaję sól, pieprz i troszkę ziół prowansalskich..... pychotka.
Makaron wg uznania :) super jest też w kubku do picia.
Pozdrawiam wszystkich :) z kubkiem pachnącego i parującego rosołku w dłoni.

środa, 7 stycznia 2009

kotlety kartoflane

Zima dopadła moja Hiszpanie i temperatury spadają mi za oknem w nocy do minus 3 stopni, a w dzień do 8. Najgorsze jest to, ze domy w mojej okolicy nie są wyposażone w centralne ogrzewanie tylko w klimatyzatory z funkcja ogrzewania powietrza (bo i po co kiedy tu nigdy zim nie było... jeszcze rok temu w styczniu chodziłam w krótkim rękawku). Klimatyzator przy takich temperaturach nie zdaje jednak egzaminu... szczekając zatem zębami odnotowuje co rano na termometrze 12 -14 stopni (w domu), których przy chuchaniu i używaniu kuchenki w ciągu dnia i tak nie da sie podnieść do 18 :-( Raczymy sie zatem jedzeniem ciepłym, kalorycznym i rozgrzewającym... takie są kotlety kartoflane, które wczoraj zapodałam rodzinie na obiad. Można je podawać z sosem grzybowym, mięsnym lub ze śmietaną - wszystko zależy od indywidualnego smaku.
żeby przygotować te potrawę musimy nastawić gar ziemniaków w mundurkach do gotowania.
Ja nastawiam na ogol około 2 kg (zawsze w łupinach bo są zdrowe) kiedy ziemniaki są ugotowane trzeba je zmielić i dodać do nich 3 jaja, 3 łyżki smietany, 3 lyzki maki, sol, pieprz, pieprz ziolowy i duzo koperku. Mozna takze zrobic wersje bardziej pozywna i dodac uprzednio podsmazone kawaleczki boczku. Wymieszac dokladnie i uformować kotlety, następnie panierować w bułce tartej i smażyć na złoty kolor.
W miedzy czasie przygotować sos, którym następnie należy kotleciki polać. Moje ulubione są kotlety bez boczku z sosem grzybowym, ale Niunia i Marido preferują w jadle mięso zatem najczęściej robie kotlety z sosem mięsnym.
Smacznych kotlecików, a ja lecę pakować walizę, wiatr ze Szkocji wola :-)

niedziela, 4 stycznia 2009

Zima....

Oj długo mnie tu nie było.... Lubię święta i tą całą otoczkę. Ciut opuściłam się w blogowym pisaniu. Od wczoraj mam prawdziwą zimę, taką ze śniegiem i mrozem. Temperaturka ujemna to nabieram ochoty na proste energetyczne danie - fasolkę po bretońsku. Pewnie każdy z nas ma swój wypróbowany przepis. Ja uprzednio namoczoną fasolę gotuję do miękkości stopniowo dodając posiekane ząbki czosnku, cebulę, pokrojony chudy boczek wędzony(że być ten parzony), sól, pieprz, mielona paprykę czerwoną, trochę chilii i dużoooooooooo otartego majranku. Aaaaa bym zapomniała pod koniec dodaję sporo koncentratu pomidorowego. Danko proste, sycące jak niektórzy mówią że również wiatropędne ;) no i ten czerwony kolorek dodaje energii.