Wiadomo część do bezpośredniej konsumcji, ale ja najlepiej lubię śliwki przetworzone, więc rozpoczęła się akcja przetwory.
W pierwszej kolejności - powidła (dzielnie się smażą drugi dzień) w drugiej śliwki w occie, aaa i duże dziecię woła aby spróbować zrobić śliwowicę , a mi chodzi jeszcze pikantny sos śliwkowy po głowie. Jak widać pomysłów sporo a śliwek hmmm jak by ciut mało ;) Trzeba będzie pogadać z sąsiadką o kolejnym wiaderku ha ha ha
W mojej rodzinie od lat robi się co roku kilka słoiczków śliwek w occie, które zimową porą są idealnym dodatkiem do mięs. Oto przepis
śliwki w occie
1 kg śliwek
50-60 dag cukru
1 szklanka octu 10%
1/2 szklanki wody
kilkanaście goździków
kawałek cynamonu
Śliwki umyć, przelać gorącą wodą w celu usunięcia nalotu i wydrylować.
Z wody, octu, cukru cynamonu i goździków ugotować syrop. Ułożyć śliwki w słoikach , zalać syropem. Pasteryzować 20 min w temperaturze 90 stopni Celsjusza.
Jak widać przepis szybki i nie pracochłonny :)
8 komentarzy:
Oj siostro, widze, ze u Ciebie tez zaczal sie czas zamykania lata w sloikach...brawo!
Ha ha ha szczerze - nie przepadam za tym, ale szkoda mi śliwek :)więc zaczęłam mieszać w garze :)
A knedle ze sliwkami, to gdzie????? Zawsze je mozna zamrozic :)
Robalku nie nawidzę lepienia pierogów, knedli i tym podobnych, a Młoda ciagle u dziadków i nie ma kto lepić
Ty masz pisac o lepieniu a nie lepic... nikt ci nie kaze popelniac blogowego samobojstwa :)))))
M była troche śliwek zabrała i jutro u rodziców są knedle, na które oczywiście jadę :)
czyli tzw. z morda na kweste.... tjaaaaaaaaa :) hahahahahahaha
Robalku knedle były palce lizać :)))))))
Prześlij komentarz