niedziela, 26 grudnia 2010

No i po świętach... czyli łososiowa rapsodia

Aż chciałoby się zacząć tym stwierdzeniem święta, święta i po świętach ;) nie wiem jak Wy ale ja czuję się 3 kilogramy cięższa, ospała i leniwa, mimo codziennego świątecznego spaceru. Jak wiecie na kilka dni przed świętami moi rodzice dostali w prezencie 1,5 kg wędzonego łososia. Ryba smaczna, wszyscy członkowie rodziny ją jadają... no ale jak to zagospodarować , aby rodznce bokiem nie wyszła?
Po wielu poszukiwaniach i rozpytywaniu znajomych mój skoroszyt z przepisami powiększył się o kilka nowych pomysłów. Z racji tego, że nastrój świąteczny dziś jeszcze mam podzielę sie z Wami 2 przepisami łatwymi i szybkimi.

SAŁATKA Z ŁOSOSIA
kilka średnich ugotowanych w mundurkach ziemniaków obierz i pokrój w kostkę
1 pęczek zielonego koperku posiekaj drobno
łosoś wędzony (ja dałam w ilości 1/4 obiętości ziemniaków) pokrojony w kostkę
Wszystko wymieszaj razem dopraw solą i pieprzem oraz majonezem.
Odstaw do lodówki aby smaki się "przegryzły".
Drugi równie łatwy przepis to :
ROLADKI Z ŁOSOSIA
serek Almette chrzanowy lub inny wg uznania (no może nie orzechowy)
łosoś wędzony w plastrach
Każdy plaster posmaruj serkiem i zwiń. Układaj roladki na półmisku, udekoruj zielonym koperkiem.
Proste a jakie smaczne..... poezja :)

wtorek, 7 grudnia 2010

Come back w stylu Kuronia.

Jestem, Ruda - pozdrawiam.
Obiecalam, ze sie pojawie, gdy najdzie mnie wena. No a kiedy, jak nie przed swietami???
Wlasciwie to caly splot przypadkow, w tej chwili malo istotny. Najwazniejsze, ze jestem w posiadaniu ksiegi pelnej smaku, autorstwa Macieja Kuronia, teraz juz serwujacego Sw Piotrowi, ale ciagle bedacego dla mnie symbolem dobrej polskiej kuchni.
"Kuchnia domowa Macieja Kuronia" zawiera przepisy na rozne potrawy, ale ja skupiam sie wlasciwie przede wszystkim na miesach i te zamierzam testowac. Co przetestuje - tutaj zamieszcze. Nie bedzie to pewnie kropka w kropke przepis Macieja, bo jak znam siebie, cos tam zmienie, chocby z powodu braku wielu skladnikow typowo polskich. Zaczniemy od schabu - mam juz odpowiedni kawalek, zgrabne 90 dkg schabiku w kawalku z obowiazkowym tluszczykiem od gory, gotowe na moj test. Jeszcze nie wybralam przepisu ale na sama mysl czuje przyjemne mrowienie w rekach. Oczekujcie przepisu niebawem... Czytajacym zycze udanych wieczorow poswieconych obmyslaniu swiatecznych pysznosci.

Akcja święta - przepis na zamówienie :)

Witajcie Kochani dzisiejszy przepis jest na specjalne życzenie Pawła , który chce przygotować tak rybkę na swoja hiszpańską Wigilię. Podejrzewam, że tak podawana ryba króluje na wielu naszych wigilijnych stołach. Ale koniec z tymi tajemnicami - chodzi o rybę po grecku, która to tak naprawdę nie ma nic wspólnego z Grecją i Grekami.

RYBA PO GRECKU
75 dag do 1 kg filetów z ryby morskiej
średni seler
3 marchewki
2 pietruszki
2 spore cebule
mały przecier pomidorowy
olej
6 ziarenek pieprzu
3-4 ziarenka angielskiego ziela
1-2 listki laurowe
sól, pieprz
1/2 łyżeczki cukru
sok z 1/2 cytryny
Filety z ryby skropić sokiem z cytryny, posolić i odstawić na 1 godzinę w chłodnym miejscu. Warzywa korzeniowe obrać umyć i zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Cebulę obrać i posiekać w drobną kostkę.
W płaskim rondlu albo dużej patelni rozgrzać 3 łyżki olej, włożyć warzywa, cebulę dodać sól i pieprz, zielę angielskie, liść laurowy, cukier oraz 3-4 łyżki wody. Dusić pod przykryciem. Kiedy warzywa zmiękną dodać przecier pomidorowy i dokładnie wymieszać, ewentualnie jeszcze doprawić.
Na patelni rozgrzać olej i usmażyć filety na rumiano z obu stron.
Na dno naczynia w którym chcemy podawać rybę wykładamy warstwę warzyw, na to ryby na to resztę warzyw (tych warstw może być więcej - zależy to od wielkosci naczynia, jakim dysponujemy). I są dwie szkoły serwowania potrawy - pierwsza na gorąco i wtedy podajemy z ryżem; druga - na zimno, z pieczywem.

środa, 1 grudnia 2010

Danie na Wigilię i nie tylko ;)

Coś mnie mój komputer dziś nie lubi...już 3 raz się dziś powiesił. Może ma depresję jesienną ;) Mam nadzieję, że dzisiejszy przepis przypadnie mu do gustu.
Morszczuk po kaszubsku
1,5 kg morszczuka
3 cebule
2 ogórki kiszone
1 puszka zielonego groszku
Rybę pokroić i obtoczyć w mące wymieszanej z vegetą, następnie zanurzamy w jajku roztrzepanym z szczyptą soli i obtaczamy w bułce tartej. Smażymy. Cebulę obieramy i kroimy w kostkę. ogórki też kroimy w kosteczkę. Groszek odsączamy. W naczyniu przekładamy rybę cebulą, ogórkami i groszkiem. Zalewamy gorącą zalewą przykrywamy i odstawiamy w chłodne miejsce.
zalewa:
4 szklanki wody
1 szklanka oleju
2 małe przeciery
6 łyżek ketchapu
12 łyżek octu
4 łyżki cukru
zielę angielskie, liść laurowy, pieprz
Goście jedzą aż im się uszy trzęsą, nawet ci co podobno nie lubią ryb :)

poniedziałek, 29 listopada 2010

Co raz bliżej święta co raz bliżej

Witam Kochani. Nie wiem czy pogoda za oknem czy kalendarz - ale zaczynam mieć świąteczny nastrój :)
I naszło mnie na bigosik - tak go nazywam, bo u mnie w rodzinie specem od bigosu jest mój Tato. Jego bigos to poezja..... odkąd pamiętam na wszelkie uroczystości czy święta na 5 dni przed rozpoczyna się misterium robienia bigosu. Czego w nim nie ma i różne kawałki mięsiwa starannie obsmażonego , kawałki kiełbas, suszone grzyby i śliwki, liść laurowy, pieprz ziarnisty, zielę angielskie, kulki jałowca wino czerwone no i oczywiście kapusta - z racji tej, że lubimy ostry to tylko kiszona. Mmmmm dusi się to z przerwami 5 dni- jeśli pora roku taka mroźna, to w przerwach między duszeniem ląduje w werandzie. Tajemnicą jest dodanie 2-3 łyżek dobrego miodu. Mówię Wam paluszki lizać :)
A jakie są Wasze bigosy???

P.S. Następny post też będzie świąteczny ;)

piątek, 29 października 2010

Kurzy biust na słodko

Witam :) dzis małe danko mięsne.... jest lekkie więc możemy je przygotowywać również wtedy gdy walczymy ze zbędnymi pozostałościami po lodach, tartach i innych pysznościach.
Potrzebujemy:
1 sporą pierś z kurczaka (może być z kością, zdejmujemy z niej skórę )
sok z jednej cytryny
2-3 łyżeczki miodu
sól, pieprz
garść różnych suszonych owoców (ja dodałam trochę żurawiny, moreli, ananasa, rodzynek)

Umyte i osuszone mięso nacieramy solą i pieprzem. Miód rozpuszczamy w soku z cytryny i obtaczamy w marynacie pierś kurzą ;) odstawiamy do lodówki na jakieś 20 min. Potem przekładamy do rękawa foliowego dodajemy suszone owoce i całość polewamy marynatą. Zamykamy rękaw i wstawiamy do rozgrzanego piekarnika na jakieś 30 do 40 min. Po upieczeniu podajemy np. z ryżem i sałatą w sosie winegret robionego na bazie miodu.
Smacznego !

niedziela, 17 października 2010

Papryka faszerowana fetą

Witam Wszystkch co jeszcze tu zaglądają :-) Ostatnio raczyłam Was samymi słodkościami, czas więc na coś bardziej ostrego. Ciągle mamy jeszcze sezon na paprykę, która kolorystycznie pięknie się komponuje z barwami złotej jesieni. Dzisiejszy przepis moze się wydawać ciut pracochłonny, ale rezultat wart jest zachodu.
Potrzebujemy:
1,5 kg niezbyt dużych słodkich, czerwonych papryk
o,5 kg seru typu feta
pęczek tymianku
główka czosnku
kolorowy pieprz w ziarnach
1 l oliwy extra vergine

Papryki opiekamy w mocno nagrzanym piekarniku, aż skórka zacznie czernieć. Wyjmujemy z piekarnika, przekładamy do dużej miski i szczelnie przykrywamy folią. Pozostawiamy do przestudzenia (papryka pod folią zaparuje i potem łatwo zdejmiemy z niej skórkę). W tym czasie ser kroimy na małe kawałki, tymianek siekamy. Kawałki sera obtaczamy w tymianku. Przestudzoną paprykę obieramy i usuwamy gniazda nasienne. Wkładamy ser w tymianku do papryki. Do wyparzonych słoików wkładamy paprykę, dodajemy obrane ząbki czosnku i ziarna kolorowego pieprzu. Zalewamy gorącą oliwą. Usuwamy powietrze ze słoików np. delikatnie stukając nimi o podłoże. Zakręcamy wyparzonymi nakrętkami i odstawiamy. Po wystudzeniu można do miesiąca przechowywać w lodówce. Oliwę pozostałą po konsumcji papryk wykorzystuję do sałaty, chleba z ziołami lub zjadam na sposób południowy maczając w niej kawałki świeżego chleba lub bułki.

niedziela, 5 września 2010

Oszukana drożdżówka

Wtajemniczeni wiedzą,że ostatnio systematycznie odwiedzam rodzinne miasto Robalka. Ostatnia eskapada była przezabawna z racji moich małych perturbacji komunikacyjnych. Nie planowo zwiedziłam część województwa. I szczerze - nie żałuję. No i w projekcie był nieoficjalny konkurs cukierniczy ;-) Dziewczyny poszalały i popiekły pychotki. Jedna znich przyniosła tytułowe ciasto....Początkowo nie wierzyłam ( i nie tylko ja ), że nie ma nic wspólnego z tradycyjną drożdżówką. Ciasto jest łatwe i prościutkie i robi wrażenie. No dobra koniec gadaniny czas na konkrety:

OSZUKANA DROŻDŻÓWKA
5 szkalanek mąki
4 jajka
1 szklanka oleju
1 szklanka cukru
20 g proszku do pieczenia
2 szklanki maślanki
10 dag rodzynek
Wszystkie składniki dokładnie wymieszać i wylać na dużą blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Piec 1 godzinę w temperaturze 180 stopni C.
Przed wsadzeniem do pieca możemy posypać kruszonką. Jesli jej nie robimy to po wyjeciu z pieca jeszcze ciepłe ciasto oprószamy cukrem pudrem.
Smacznego :)

wtorek, 31 sierpnia 2010

Rekomendacje :)

Witam wszystkich dziś przepisu nie będzie ..... a co tam ;) A tak poważnie kiedyś Ta Agnieszka zaproponowała listę ulubionych filmów z motywem przewodnim - kuchnia. Rozszerzyłabym to o książki. W te wakacje wręcz pożeram pozycje Marleny de Blasi.... jak ta kobieta pisze najbardziej banalna kanapka jest opisana tak że dostaję ślinotoku.....no i ta kuchnia wloska poezja w sam raz na to piękne upalne lato. Te jej śpiące śliwki.... wieprzowina a'la dziczyzna i inne danka. Polecam jej "Tysiąc dni w ..." na jesienne i zimowe wieczory.

niedziela, 15 sierpnia 2010

Ciasto z owocami

Mamy lato z jego bogactwem owoców i warzyw. Sami wiecie jak smakuje ciasto z owocami podane w ogrodzie z filiżanką aromatycznej kawy czy herbaty. Ciasto upieczne według tego przepisu jadłam ostanio u swojej Rodzicielki.... i jak zawsze przeniosło mnie w ten czas radosnego beztroskiego dzieciństwa....... Mmmmm pychotka :) Przepis ciut chaotyczny ale zapewniam rezultat paluszki lizać.
Ciasto z owocami
3 szklanki mąki, 2 łyżeczki proszku do pieczenia , 1/2 szklanki cukru i kostka masła (musi być masło nie żadna kasia czy palma ) uformować kopczyk a w nim zagłębienie w które wbić 5 żółtek. Ciasto zagnieść na kruszonkę i odstawić.
2 duże opakowania gęstego jogurtu brzoskwiniowego wymieszać z proszkiem z jednego opakowania budyniu śmietankowego i 1 łyżeczką proszku do pieczenia. Ubić na sztywno białka. Do jogurtu dodac 200g wiórków kokosowych i pianę z białek, delikatnie wymieszać.
Formę prostokatną wyłożyć papierem do pieczenia. Na papier wyłożyć 1/2 kruszonki na to masę jogurtową , na to umyte i osuszone borówki amerykańskie lub jagody ( moga być drylowane wiśnie, pokrojone w kosteczkę jabłka). Jeśli już używamy owoców mrożonych to musimy je rozmrozić i dokładnie odsączyć. Na owoce wykładamy resztę kruszonki. Pieczemy około 1 godz w temperaturze 160 stopni. Kroimy po ostygnięciu.
Smacznego :)

piątek, 16 lipca 2010

Cioteczny chleb

Jak wiecie piekę chleb ziołowy, z ziarnami, ale ciągle chodził mi po głowie chleb taki zwykły tradycyjny pieczony na zakwasie. Wspomnienie chleba pieczonego przez siostrę mojej mamy można rzec "prześladowało" mnie od lat. Niby sprawa prosta , tylko kurczę skąd wziąć zakwas?
Podczas moich ostatnich wojaży krakowskich w jednej z chwil oddechu przeglądałam gazety wnętrzarskie mojej psiapsiółki i w jednej z nich natrafiłam na przepis na chleb na zakwasie. Początkowo przeraził mnie - tyle dni zanim będzie pachnący bochenek. Ale co mi tam- przepis przepisałam i niespodziewałam się, że tak szybko do niego wrócę.
Od poniedziałku była akcja "CHLEB". Wczoraj pieczenie. Fakt ma ciut niedoskonałości (dodałam za mało soli, źle dobrałam blachę), ale i tak jest rewelacyjny.
CHLEB NA ZAKWASIE
1/2 kg mąki żytniej
1 kg mąki pszennej
sól
woda
1 dzień:
Zmieszaj w dużej misce mąkę żytnią z taką ilością przegotowanej troche przestudzonej wody, by otrzymać miękkie ciasto (gęstsze niż na naleśniki, rzadsze niż na makaron). Odstaw na godzinę w chłodne miejsce, a następnie przykryj folią i odstaw w ciepłe, zaciszne miejsce.
2 dzień:
Ciasto powinno bąbelkować. Nie ruszaj go.
3 dzień:
Bąbelki coraz większe ciasto rośnie. Kolor szarawy.Dodaj garść mąki żytnie i tyle wody, by ciasto miało kosystencję z pierwszego dnia. Wymieszaj i ponownie przykryj folią i odstaw.
4 dzień:
Ciasto babelkuje i rosnie w spokoju.
5 dzień:
W misce powinna być popielata, pachnąca masa. To naturalne drożdże. Dodaj mąkę i tyle wody, by otrzymać elastyczne ciasto. Wyrabiaj je przez 5-10 min. Zanim dodasz sól, odejmij sporą kulę(jak na mały bochenek)i odłóżdo osobnego pojemnika. To będzie zaczyn na następny chleb. Pojemnik przechowuj w lodówce. Teraz dodaj trochę soli. Jeszcze chwilę wyrabiaj. Uformuj bochenek Przełóż na oprószoną mąką blachę (najlepsza będzie chyba albo duża tortownica, albo forma o wymiarach ok 15x36 cm ). Pozostaw do wyrośnięcia. Piec ok godziny w piekarniku nagrzanym do ok 200 stopni.
Ciepły z prawdziwym masłem rewelka! Smacznego!!!!

poniedziałek, 12 lipca 2010

No i mamy lato :)

Czekaliśmy, czekaliśmy no i wreszcie jest piękne, słoneczne LATO . Słonko grzeje jak w Egipcie nieba lazur nad nami rewelka . Taka pogoda nie zachęca do długiego pobytu w kuchni, ale jeść trzeba. Proponuję Wam dziś przepis mojej Przyjaciółki Krakowianki jednej ;) Aaaaa zapomniałam powiedzieć, przez tydzień bawiłam w pięknym grodzie Kraka, gdzie biegałam na różne imprezy związane z Festiwalem Kultury Żydowskiej. O warsztatach kulinarnych będzie innym razem.
Krakowianka rezyduje w tym pięknym mieście już dekadę prawie i ma z pewnych powodów inklinacje do kuchni francuskiej. Tabule jest idealne na upały i można je przygotować w ogrodzie, na werandzie byleby potem gdzieś w zasięgu lodówka była ;)

TABULE
1 paczka kaszki kuskus (20 dag)
sok z 2-3 cytryn
ogórek wężowy obrany i pokrojony w kostkę
3 pomidory pokrojone w kostkę
posiekany pęczek szczypiorku
2 obrane i posiekane cebule
1 czerwona pokrojona w kosteczkę papryka
6 łyżek oliwy
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
parę listków posiekanych mięty
sól, pieprz
Wsyp do miski kaszkę kuskus, polej sokiem z cytryn i zostaw na parę minut. Przemieszaj widelcem. Dodaj cebulę, ogórek, pomidory, paprykę szczypiorek, natkę oliwę - wszystko dokładnie wymieszaj widelcem. Dopraw solą i pieprzem. Dodaj miętę. Jeszcze raz wszystko wymieszaj dokładnie. Wstaw do lodówki niech smaki się przegryzą i dobrze się schłodzi. Najlepiej jest zrobić nawet dzień wcześniej.
Serwujemy np w kurczakiem w cytrynach albo mięskiem z grilla. Z rybą też jest dobre.
Jak widzicie sami jest to danko które rewelacyjnie pasuje do upałów niezależnie od długości i szerokości geograficznej.
P.S. Zaczęłam robić zakwas do chleba , później Wam opiszę jak poszło.

niedziela, 30 maja 2010

W oczekiwaniu na lato

Od pewnego czasu przymierzałam się do ciasta kruchego, które podobnie jak drożdżowe obchodziłam jak diabła Rokitę :) No ale raz kozie- a raczej Rudej- smierć ;-) Poszperałam po zasobach książkowych i przepisach chomikowanych w szufladzie i mam :-) Tak naprawdę fotografia przy przepisie przykuła moją uwagę... mmm truskaweczki, czarne jagody, maliny... poezja. No to zagłębiłam się w lekturze i przepis spodobał mi się. Oto on :

TARTA Z OWOCAMI
2 czubate szklanki mąki krupczatki
4 ugotowane na twardo żółtka
250 g mocno schłodzonego masła
1 szklanka bardzo drobnego cukru
1 kg ulubionych owoców albo ich mieszanki (truskawki, maliny, jagody, jeżyny)
1 galaretka malinowa
Mąkę przesiać. Dodać do niej drobno posiekane masło, przetarte prez sitko żółtka,cukier i wszystko szybciutko zagniatamy. Zawijamy w folię spożywczą i do lodówki. W czasie kiedy ciasto się chłodzi przygotowujemy galaretkę (rozpuszczamy w trochę mniejszej ilości wody) i odstawiamy do lekkiego stężenia. Owoce opłukujemy i dokładnie osączamy z wody.
Wyciągamy ciasto z lodówki,rozwałkowujemy i wykładamy blachę - pamiętamy o zrobieniu brzegów ( tak aby ciasto po upieczeniu przypominało salaterkę). Nakłuwamy widelcem i obciążamy kilkunastoma ziarnami dużej fasoli. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy do złotobrązowego koloru. Chłodne ciasto wypełniamy owocami i obficie kropimy galaretką :-) Po zastygnięciu podawać ze śmietaną, udekorowaną listkami mięty.
Swoją tartę zrobiłam z truskawkami.... szkoda, że nie polskimi... ciekawe czy polskie wogóle będą...
P.S. A jakie Wy macie swoje przepisy na kruche ciasto?

niedziela, 16 maja 2010

Nowalijki

Mamy maj w PL bardziej z nazwy niż z pogody, ale nie traćmy nadzieji :) Tak naprawdę to dopiero wiosną nachodzi mnie ochota na wszelkiego rodzaju sałaty z sosem vinegrette. Pewnie wynika to z tego że coraz cieplej no i oczywiście coraz więcej nowalijek :). To jaki będzie skład sałaty tak naprawdę zależy od tego jakie warzywa mam w lodówce lub kupiłam na rynku. A co do sosu.... hmmm najlepszy robi moja Przyjaciółka z Krakowa :). I to jej przepis Wam dziś przedstawię. Ilość sosu jaką wyprodukujemy zależy od nas. Można go w zamkniętym słoiku przechowywać w lodówce (oczywiście przed polaniem trzeba wstrząsnąć). Oto przepis:
SOS
3 części oliwy
1 część octu winnego
sól, pieprz
musztarda (wg uznania)
ulubione zioła
Najwygodniej wszystko wlać i wsypać do słoiczka. Zakręcić i potrząsać energicznie do uzyskania jednolitej emulsji. Odkręcić i polać sałatę :)
Często wykorzystuję ten sos do sałat podawanych do mięsa czy kiełbasek z grilla.

wtorek, 4 maja 2010

Majówka

Spokojnie Wiedźmy żyją :) rozkoszują się wiosną (nawet w PL) no i jak to TA określiła ciągle przpominają robocopa. Te parę wolnych dni na początku maja przypomniało mi czas majowych wyjazdów i pikników... Pamiętacie te rodzinne wyjazdy na łono przyrody :) z koszykami pełnymi prowiantu. Czego tam nie było. I kanapki, mięso na zimno, sałatki i coś słodkiego no i napoje.... dla dzieci oranżada lub woda sodowa, a dla dorosłych piwo, w takich kapslowanych butelkach. Poza smakołykami zawsze było sporo gier i zabaw na powietrzu. Przepytałam znajomych na okoliczność majówek i wszyscy zeznali, że to raczej zapomniana tradycja. Teraz wyjeżdżamy na działki swoje lub do znajomych i grillujemy, grillujemy.
A ja chciałabym powrócić do tych koszy pełnych wiktuałów... Napewno zapakowałabym do takiego kosza chleb domowej roboty(a propos dzięki targom edukacyjnym poznałam nową foremkę do chleba - ceramiczne doniczki, takie zwykłe, siermiężne), smarowidło np. pasta jajeczna, parę kabanosów, pomidory, rzodkiewki, no i oczywiście serki camembert, a na deser winogrona i rogaliki z powidłami, albo babeczki. Hmmm butelka wina do tego i mamy francuski piknik ;) Tylko dzieci i kierowca trzeźwi :)))

PASTA JAJECZNA
kilka ugotowanych na twardo jajek
kilka łyżek majonezu
sól, pieprz, mielona papryka
szczypiorek
kilka suszonych pomidorów
Jajka obieramy i siekamy- nie za drobno. Pomidory też rozdrabniamy, szczypiorek siekamy. W misce łączymy jajka, pomidory, szczypiorek, majonez (nie za dużo, aby nie było brei) doprawiamy solą, pieprzem i papryką:). Wstawiamy na kilka godzin do lodówki.
Jeśli planujemy długą drogę na piknik lub słoneczko nie jest majowe to dla bezpieczeństwa biesiadników przewozimy i przechowujemy pastę w lodówce turystycznej.
A co Wy byście spakowali do takiego piknikowego kosza?

niedziela, 14 marca 2010

Co zrobić na obiad?

Jest to pytanie, które sobie często zadaję i coraz bardziej rozumiem swoją mamę, która twierdzi, że jak już wymyśli co, to czuje się tak jak by to już ugotowała ;) Fajnie jest wymyślać dania, kiedy mam sporo czasu, gorzej gdy go mniej.... No i nikt kto kucharzy w domu nie chce usłyszeć jęku od domowników... znowu to.....
Ostatnio wszystkie wiedźmy( i nie tylko one) są odrobinę zabiegane i zapracowane. Dlatego proponuję odmianę szybkiego dania obiadowego.
KOTLETY INACZEJ
kotlety schabowe lub filety z kurczaka w ilości takiej jaką pochłaniają nasi domownicy rozbijamy nadając im w miarę regularny kształt, następnie skrapiamy sokiem z cytryny solimy i pieprzymy. Przygotowyjemy 3 talerze : na jednym przesiana mąka, drugi - to rozbite z odrobina mleka jajka, a trzeci to bułka tarta wymieszana z otartą skórką cytrynową.
Kotlety panierujemy i smażymy na rozgrzanym oleju na złoty kolor.
Podajemy z ryżem wymieszanym z masłem i odrobiną skórki cytrynowej oraz z surówką z marchewki :) Smacznego !!!!

czwartek, 25 lutego 2010

mejillones a la cerveza - malze w piwie



Do przyrządzenia tej przekąski będziemy potrzebować:
- Siatka półkilowa małż (jeśli mamy świeże)
- lub 30 dkg mrożonych
- Piwo jasne lub ciemne - jak kto woli
- przyprawy
- masło

Jeśli dysponujemy świeżymi należy odrzucić otwarte i uszkodzone, resztę starannie wyszorować i opłukać pod bieżącą wodą. Wrzucić je do dużego garnka, w którym na oliwie lekko zrumieniliśmy posiekany drobno czosnek i doprawić pieprzem.
Następnie zalać piwem (rodzaj piwa zależy od indywidualnego gustu). Przykryć garnek i gotować 5-7 minut. Małże są gotowe, gdy muszle się otworzą. Dodać masło i potrząsnąć garnkiem, aby dobrze się rozprowadziło. Podawać natychmiast po ugotowaniu, najlepiej w tym samym garnku (może być rondel lub głęboka patelnia).
Smacznego!

poniedziałek, 22 lutego 2010

Green, green soup

Zielono, zielona zupa, koniecznie podwojnie zielona. Jako, ze wiosna raczej sie czai niz wybucha kwieciem, moze trzeba ja zachecic, np zupa na talerzu??
Wymyslilam te zupe sama, w zwiazku z odczuwalnym ostatnio niedoborem zelaza i ogolnym oslabieniem po-zimowym. Zupa nie wyglada moze doskonale ale wierzcie mi, jest swietna alternatywa dla tych, co to zadnego z jej skladnikow przelknac nie moga w tradycyjny sposob.
Skladniki: zielone kapusty, poszatkowane niedbale, brukselki, por, seler naciowy, cebula, brokula, fasolki szparagowe i kazda inna byle zielona, liscie szpinaku. Wszystko kroimy nozem, ale bez przesady, skladniki i tak zostana zmiksowane.
Do garnka wkladamy lyzke masla (tluszcz jest konieczny, zeby rozpuscic witaminy nierozpuszczalne w wodzie i ulatwic ich przyswajanie), wszystkie warzywa poddusic na tym masle chwilke, posolic odrobine, zeby puscily soki i potem zalac rosolem (moze byc z kostki). Przyprawic pieprzem i sola lub vegeta. Gotowac do miekkosci. Proporcje zaleza od Was ale ja doladowalam pelny garnek warzyw i dopiero jak zmniejszyly objetosc po duszeniu dolalam do pelna rosolu.
Kiedy wszystko bedzie miekkie, trzeba to zmiksowac starannie i jesli ktos lubi, mozna dodac smietanki, zeby smak stal sie bardziej kremowy. Posiekac swiezy tymianek i pietruszke, posypac zupe na talerzu. Smakuje dobrze z chrupkim pieczywem. Gotowe!

niedziela, 14 lutego 2010

Ostatki

Nie tak dawno karnawał się zaczynał... myśleliśmy o spotkaniach , zabawach i ostatnio nawet o kuligach (przynajmniej ci co mieszkają w Polsce :)) a tu powoli czas sypać popiół na głowę. Od kilku lat czekam z niecierpliwością na tę końcówkę karnawału, ponieważ mam wtedy okazję skosztować pączków Pani Stasi. Pączki te mięciutkie, sprężyste nie za słodkie rozpływające się w ustach i szczerze mówiąc panowie Sowa i Bikle mogą do niej iść na nauki ( wiem co mówię bo z obu firm pączki jadłam), bo pączusie się przepyszne mniam mniam mmmmmmm........ W tym roku nawet choroba nie powstrzymała mnie przed wyprawą do psiapsiółki na a raczej po pączki - bo ta w akcie łaski dała mi parę do domku. Wybaczcie dziś nie będzie przepisu, wszak nie wszystkie tajemnice mistrzowie kuchni zdradzają .... a tego Pani Stasia strzeże ;) Czekam na następne ostatki a teraz biegnę spałaszować ostatniego.....

środa, 20 stycznia 2010

Orzeszki

Wczoraj uczyłam się piec a raczej smażyć orzeszki. Ciasteczka te kojarzą się mojej szarańczy przede wszystkim z ważnymi uroczystościami w ich życiu, bo wówczas dostawały je w prezencie od jednej z ciotek, która strzegła tajemnicy ich wytwarzania.
W trakcie pogaduch z jedną z psiapsiółek, okazało się że Ona robi te cudeńka. Tak więc wczoraj korzystając z ferii poszłam na nauki. Owoc tych nauk jest przepyszny mniam mniam :))))))). Jedyny problem to taki, że trzeba mieć taką specjalną, żeliwną patelnię, która nadaje kształt ciasteczkom.Psiapsiólka ma taką kupioną jeszcze od "ruskich".
A teraz po kolei:
30 dag tłuszczu rozpuścić
W misce zagnieść 4,5 szklanki mąki z 3 żółtkami, 1 szklanką cukru pudru szczyptą soli , 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej 1 łyżką sprytusu trochę soku z cytryny i przestudzonym tłuszczem. Wygniatamy na gładką błyszczącą masę.
Po wyrobieniu odrywamy po kawałeczku i kulamy kuleczki wielkości orzecha laskowego.
Na gazie rozgrzewamy specjalną patelnię (to taka składana z dołeczkami o wzorze orzecha włoskiego ) i porcjami wkładamy w dołki ciasto, przykrywamy specjalną pokrywą i smażymy odwracając od czasu do czasu. Usmażone wrzucamy do miski, na blachę zależy co mamy pod ręką. Po usmażeniu wszystkich robimy masę.
Wczoraj była to masa na bazie kremu karpatkowego z dużym chaustem adwokata. Połówki nadziewamy masą i składamy, Nadmiar masy zbieramy łyżeczką. Wkładamy gotowe w misce zawiniętej w folię do lodówki, aby lekko stężało. Gotowe na pierwszy rzut oka nie różnią się od prawdziwych orzechów włoskich.
Oczywiście masa może być różna, z siekanymi lub mielonymi orzechami, kakaowa a nawet nutella.
Orzeszki poza kaloriami mają jeszcze 2 wady : mogą wywołać wojnę w domu- zwłaszcza jak sie kończą i niestety są dość czasochłonne. Wczoraj zajęło nam to ok. 3 godzin. Ale warto było :)
E.P. Dziękuję :)

czwartek, 7 stycznia 2010

Karnawał :)

Witajcie w Nowym zdecydowanie lepszym Roku :-)
Hmmm..... poszalałyśmy w kuchniach w okresie świąteczno-sylwestrowym,a tu KARNAWAŁ puka do drzwi. Jest to czas spotkań ze znajomymi w węższym czy szerszym gronie. Dzisiejsze danko jest rewelacyjne jako przystawka na taką okazję. Zadowoleni z niego powinni być także ci, którzy wypatrują wiosny, bo kolorki ma to wiosenne.

ROLADA SZPINAKOWA
1 opakowanie mrożonego rozdrobnionego szpinaku (ok. 450g)
1 płaska łyżka tartego chrzanu ze słoiczka
trochę masła
4 jaja
2 serki Almette chrzanowe
200 g wędzonego łososia w plastrach
sól, pieprz
Na patelni rozgrzej masło(wystarczy 1łyżka) dodaj zamrożony szpinak, chrzan,sól i pieprz. Smaż aż odparuje woda. Przestudzić. Dodaj 4 żółtka, wymieszaj. Białka ubij na sztywną pianę i delikatnie wymieszaj ze szpinakiem.
Blachę piekarnikową wyłóż papierem do pieczenia (śliską stroną do góry), wylej ciasto na nią i do piekarnika rozgrzanego do 190 stopni na 15 minut.
Po wyjęciu przestudź.Ciasto posmaruj serkami Almette, ułóż plastry łososia i zwijaj w ciasną roladę. Zwiniętą roladę zawiń w folię i do lodówki na kilka godzin. Pokrój w plastry i czekaj na zachwyty gości.
P.S. Można robić też w wersji czosnkowej . Zamiast chrzanu do szpinaku dodajemy 1 obrany i wyciśnięty czosnek. No i oczywiście smarujemy serkami o smaku czosnkowym.
Rolada naprawdę wygląda rewelacyjnie i nawet ci, co nie przepadają za poszczególnymi składnikami zajadają sie nią. Czego i Wam życzę.