sobota, 28 lutego 2009

Czarowanie wiosny :)

Hmmm.... u niektórych z nas wiosna pełną gębą a u mnie .... no dobra aby nie narzekać a wprowadzić się w nastrój wiosenno-letni zaczęłam piec chleb z ziołami.
Moim pociechom i najbliższym znajomym tak zasmakował, że praktycznie od tygodnia mam mini piekarnię w domu, a w osiedlowym sklepiku jak mnie widzą to pytają czy stały zestaw tj. mąkę i drożdże.
No dobra już przechodzę do sedna sprawy ;)
CHLEB Z ZIOŁAMI I OLIWĄ
ok. 1 kg mąki pszennej
1,5 szklanki ciepłej wody
10 łyżek mleka
10 dag drożdży
4 łyżki oliwy
1-2 ząbki czosnku
po łyżeczce rozmarynu, tymianku, oregano, bazylii
2 łyżeczki cukru
2 łyżeczki soli
Drożdże rozpuścić w wodzie i mleku razem z cukrem.
Czosnek zmiażdżyć posiekać rozetrzeć z solą. Rozgrzać olej na patelni, patelnię zdjąć z ognia i wyłączyć płomień- abyśmy z rozpędu nie postawili patelni z powrotem. Na rozgrzany olej wrzucić czosnek i zioła (przed wrzuceniem można je rozetrzeć w dłoniach).
Do wyrośniętych drożdży dodać oliwę z dodatkami i mąkę. Zagnieść ciasto (mąki tyle, aby ciasto nie lepiło sie do ręki). Zostawić do wyrośnięcia. Wysmarować formę tłuszczem - ja smaruję blachę taką jak do ciasta. Po wyrośnięciu formuję 2 bochenki, które układam na blasze. Wstawić do nagrzanego piekarnika na ok 45-50 min.
Pachnie rewelacyjnie.... idealny do sałat, grilla ale również z masełkiem smakuje rewelacyjnie.
Teraz wiecie dlaczego poszukuję rozmarynu :)

środa, 25 lutego 2009

Jogurt

Chociaż u mnie za oknem zima szaleje ( a tak na serio jest szaro- buro) to w niektórych zakątkach Europy wiosna zaczyna rozkwita pełnią barw. Poza tym mam nadzieję przepis ten przyda się wszystkim tym co dbają o linię lub po prostu lubią jogurt.
Potrzebujemy litr mleka - idealne byłoby takie prosto od krowy;) ale to marzenie - szybciej dostaniemy to o krótkim terminie ważności ( nie mylić z tym któremu kończy się termin przydatności) oraz jedno opakowanie jogurtu naturalnego (małe) - tego bez cukru.
Mleko zagotowujemy, odstawiamy aż ostygnie do 60-65 stopni C. Dodajemy jogurt, dokładnie mieszamy. Przelewamy do pojemnika i odstawiamy na 24 godziny w pokojowej temperaturze.
Potem dodajemy to co lubimy i Smacznego :)

piątek, 20 lutego 2009

FIDEUÁ DEL POBLET czyli makaron po wiejsku


Fideuá jest typową walencką potrawą, którą wymyślili żeglarze z Gandii. Fideuà powinno sie przygotowywać w patelni podobnej do typowej paellery (czyli patelni do paella).

Typowe Fideuá powinno sie robić z małż, krewetek, krabów i innych owoców morza. Ja jednak stosuje nieco uproszczony przepis na Fideuá ze wsi... przepis mojej przyjaciółki MARISY.
Do przygotowania porcji na 4 osoby będzie nam potrzebna duża patelnia, makaron typu fideos, pół litra bulionu rybnego (można zrobić z kostek bulionowych)oraz dwa plastry Gardłosza atlantyckiego (w Hiszpanii zwany EMPERADORem) oraz odrobinę (20 dkg) kalmarów bez panierki.
Emperadora oraz kalmary pokroić w drobne kawałki i podsmażyć na oliwie. Kiedy sie zrumienia zalać je bulionem, następnie zasypać makaronem wedle zasady dwie części bulionu na jedna część makaronu... i nie mieszając czekać aż makaron wchłonie bulion (około 10 minut). Pilnować by danie bulgotało na małym ogniu i nie dopuścić do przypalenia. Podawać z białym lekko schłodzonym winem...
Wiem, ze to zabrzmi mało prawdopodobnie, ale w moim regionie jest to jedna z najtańszych potraw. Na zrobienie jej wydaje średnio około 3 €. Dla porównania na zrobienie kotletów mielonych około 5€.

smacznego!

czwartek, 19 lutego 2009

Delicje szkockie a la Ruda

W Szkocji wiosna na całego -tak przynajmniej donosi Ta Agnieszka, u mnie zima nie może się zdecydować - rozwinąć skrzydła czy dać dyla. Z racji, że w Bydzi śniegu tyle co cukru pudru na babie cytrynowej a raczej na delicjach szkockich -to proponuję Wam te delicje ciut udoskonalone :)

opakowanie ciasta francuskiego mrożonego (ok. 500g)
3 jabłka
rodzynki
sok z cytryny
trochę suszonych papai i melona
rum
W wersji orginalnej ciasto jest twarogowe, ale jako kobieta pracująca o ograniczonym czasie kulinarnym zamieniłam je na ciasto francuskie.
Rodzynki sparzyć, odcedzić dodać pokrojone papaye i melon i zalać małym kieliszkiem rumu (jak małym to od nas zależy, a co ;)).
Rozmrozić ciasto francuskie i podzielić na 6 kwadratów.
Jabłka obrać, przekroić na pół, wydrążyć gniazda nasienne, skropić sokiem z cytryny. Na każdym z kwadratów ułożyć połówkę jabłka - w dziurki powstałe po wydrążeniu nałożyć "pijane owoce" Rogi skleić jak kopertę- ma być widać jabłuszka. Na wyłożoną papierem do pieczenia blachę i wio do piekarnika. Piec na złoty kolor. Po wyjęciu - posypać cukrem pudrem.
Jest to deser raczej dla pełnoletnich :) dobry nawet w taki dzień jak dzisiejszy - czyli Tłusty Czwartek- jako zamiennik dla pączków.

środa, 11 lutego 2009

Tłusty Tydzień :)

Wiem tytuł z lekka szokujący zwlaszcza jak pół znanej mi Europy odchudza się :)- ale został zapożyczony z wielkiego plakatu w jednej z cukierni w moim mieście. Sama czekam na Tłusty Czwartek i pączki pani Stasi - mamy mojej przyjaciółki. Są przepyszne :).
Dla tych co liczą kalorie mam propozycję trochę mniej kaloryczną niż pączki i chruściki - a mianowicie ROGALIKI.
Potrzebne są:
kostka palmy
3 całe jaja
75-100 dag mąki
10 dag drożdży
6 łyżek mleka
3 łyżki cukru
marmolada do nadzienia

Wszystkie składniki (oprócz marmolady oczywiście) zagniatamy w misce - do uzyskania jednolitego ciasta. Dzielimy na 4 części. Rozwałkowujemy w kształcie koła i dzielimy na trójkąty(im więcej trójkątów tym wykwitniejsze rogaliki będą)na każdy nakładamy marmoladę. Zwijamy i nadajemy kształt rogalika- aaaaa zaczynamy zwijać oczywiście od najszerszej strony:). Układamy na wyłożonej papierem do pieczenia blasze - pamiętając o tym aby zostawić odstępy :) wszak to ciasto drożdżowe co trochę wyrośnie.I do rozgrzanego piekarnika. Pieczemy na złoty kolor. Lekko przestudzone można polukrować.
Można również upiec rogaliki z pikantnym nadzieniem np. z kapustą i grzybami - w tej wersji najbardziej lubi moja starsza latorośl :)
P.S. Do wersji pikantnej dodajemy zdecydowanie mniej cukru

Mam nadzieję, że ta wersja słodkości naTłusty Czwartek przypadnie Wam do gustu.

niedziela, 8 lutego 2009

macarrones a la NIUNIA


Kiedy NIUNIA sie nudzi (co zdarza sie dość często) zaczyna gotować (ku mojej uciesze, bo oznacza to, ze miłość od garów odziedziczyła po mnie) i robi to genialnie. Nie jak 11 letnia Niunia, ale jak prawdziwa kobieta. Smacznie, z fantazja i sercem. Słabiej jedynie wychodzi jej sprzątanie po sobie (co mam nadzieje z wiekiem sie u niej rozwinie).
Jakieś pół roku temu wymyśliła makaron z papryka. W zależności jak kto lubi może być to jeden rodzaj papryki np. zielona, czerwona lub dwa kolory zmieszane razem.
Do przygotowania tej pyszności potrzebujemy:

pół paczki makaronu (świderki lub inny)
4 papryki
5 ząbków czosnku
oliwa
sol
pieprz
oregano
żółty ser

Papryki drobno pokroić (najlepiej w paseczki lub kwadraciki, wrzucić na rozgrzaną wcześniej na patelni oliwę, kiedy zaczną sie robić miękkie dosypać do nich drobno pokrojony czosnek. Mieszać do momentu kiedy czosnek zacznie sie rumienić. W miedzy czasie ugotować makaron w osolonej wodzie, gotowy odcedzić i dodać do niego paprykę z czosnkiem. Następnie wszystko dokładnie razem wymieszać, dodać przyprawy i przełożyć do naczynia żaroodpornego, posypać startym serem. Wstawić do rozgrzanego piekarnika na 15 minut. Wyciągnąć kiedy ser ładnie sie roztopi i zacznie przypiekać.

życzymy z Niuńką smacznego :-)

środa, 4 lutego 2009

Dla Hiszp/Anki :)

Dziś kolejny post ze specjalnym przesłaniem. Jak wszyscy wiecie Anka jest miłośniczką makaronów - i mam nadzieję, że ten przepis przypadnie jej do gustu i smaku:)
SAŁATKA Z SUSZONYMI POMIDORAMI I TUŃCZYKIEM
opakowanie makaronu kokardki
2 słoiczki pomodorów suszonych w oliwie
oliwki zielone
oliwki czarne
tuba pasty z tuńczyka
ząbek czosnku
bazylia
Makaron ugotować, wystudzić. Pomidory pokroić w paski, oliwki w połówki.
sos: czosnek przecisnąć przez praskę, wycisnąć pastę z tuńczyka, dodać 4-6 łyżek oliwy z pomidorów, 1-2 łyżki octu winnego lub balsamicznego. Wymieszać.
Polać makaron z pomidorami i oliwkami. Posypać bazylią i mielonym pieprzem.
Życzę wszystkim smacznego, a Ani wszystkiego naj... :)

niedziela, 1 lutego 2009

Maccarones con salmon, nata y cebolla czyli makaron w sosie łososiowo śmietanowym


W zeszły poniedziałek zawitałam do Ewy MADRYCIANKI i zostałam ugoszczona przepysznym makaronem w sosie łososiowo - śmietanowym. Do tego wypiłyśmy pyszne wino czerwone rodem z Alicante. Jako, ze makarony mogłabym jeść przez 7 dni w tygodniu i należą do mojego ulubionego źródła węglowodanów, następnym przepisem jaki zamieszczę także będzie przepis na MACARRONES, ale specjalny - ponieważ od początku do końca wymyślony przez moją NIUNIE. Dziś jednak Makaron a´la Madrileña...

Jakikolwiek makaron (może być spaghetti, wstążki, śrubki i inne) wrzucić na gorącą osoloną wodę i gotować, w zależności od formy, od kilku do kilkunastu minut. Dobrze ugotowany makaron musi być al dente, czyli stawiać zębom lekki opór podczas żucia i nie rozpływać się od razu w ustach.
2, 3 plasterki wędzonego łososia pokroić w paski. Na patelnie nalać trochę oliwy z oliwek i rozgrzać, wrzucić łososia mieszając podsmażać łososia około 2 minuty ( z różowego zrobi się bardziej blady), następnie dodać pokrojoną drobniuteńko lub zmieloną 1 cebule i podsmażać razem kolejne 3 minuty. Następnie wlać śmietanę (2 małe kartoniki słodkiej). Ma się bardzo delikatnie gotować, aż zgęstnieje. Na końcu można dodać odrobinę żółtego sera i posypać świeżym oregano. Wymieszać z makaronem i gotowe. Smacznego makaronu :-)