Za oknem pogoda listopadowa, choć powinna być złota polska jesień. Nie zawsze ma się to co się chce niestety... Złapałam się, że przy tej pogodzie chętnie sięgam po miseczkę zupy.Trochę mnie to zastanawia, bo raczej do tej pory nie należałam do fanek zup. Chyba wiem dlaczego tak się dzieje- ostatnio jestem "ciut" zapracowana i jak śmieje się moja przyjaciółka gdybym teraz umarła to dopiero jak by mnie grabarz łapatą przyklepał to bym się zorientowała.A zupy można ugotować więcej i potem szybciutko podgrzewać. Jak się jest głodnym jak wilk to taka miseczka zupy ratuje życie :)Miałam i nadal mam kilka ulubionych, ale ostatnio ostro eksperymentuję w tej materii. Ostatnio zasmakowała mi zupa paprykowa z ziołami.Ma wiele plusów: dość szybko się ją robi, ma ładny kolor i nie ma zbyt dużo kalorii no i smakuje ..... paluszki lizać. Chcąc ja zrobić potrzebujemy :
ok.75 dag czerwonej słodkiej papryki (czyli tej co normalnie kupujemy na straganach, w markietach)
0,5 litra przecieru pomidorowego
1 cebulę
łyżkę mąki,
1,5 litra wywaru ( ja biorę 1,5 litra ciepłej wody i 2 kostki rosołowe)
1/2 szklanki śmietany,
4 łyżki masła,
1 szklanka grzanek pszennych,
kilka gałązek mieszanych ziół (majranek, tymianek, bazylia, zielony koperek)
1/2 łyżeczki ostrej papryki w proszku
sól i pieprz.
Paprykę umyć oczyścić i pokroić w kostkę. Cebulę obrać, posiekać i zeszklić na maśle w garnku. Dodać paprykę i przesmażyć. Wlać wodę dodać kostki rosołowe i gotować do miękkości. Następnie dodać przecier pomidorowy, zagotować. Lekko przestudzoną zupę zmiksować. Dodaj zioła, mieloną paprykę i zagotuj ponownie. Śmietanę wymieszaj z mąką i dodaj do zupy. Dopraw solą i pieprzem i chwilkę gotuj. Podawaj z grzankami.
Hmmm właśnie uświadomiłam sobie, że ostatnio preferuję zupy zmiksowane.... dziecinnieję czy co ????
sobota, 24 października 2009
niedziela, 4 października 2009
Jabłka w nagrodę :)
Hmmm... Piszę tego posta w momencie kiedy w tv zacznyna się serial "Dom nad rozlewiskiem", długo zastanawiałam się czy go oglądać czy nie... Jak widać padło na NIE. Z prostego powodu nie pasuje mi dobór aktorów do głównych ról. Wolę zostać ze swoim wyobrażeniem Gosi, Basi "Gnoma", Tomasza i innych. Nie żebym coś miała do aktorów ale mi nie pasują i już. Zwłaszcza jak Gosia jest praktycznie moją rówieśniczką..... Ciekawi mnie co Wy sądzicie o obsadzie serialu i nim samym.
Dlatego w piekarniku pieką się jabłuszka - jakoś trzeba się nagrodzić za decyzję :)
Przepis prosty jak przysłowiowy drut ;)
weź kilka jabłek, wydrąż gniazda nasienne i jak ma to być rozpusta to w miejsca po gniazdach można włożyć jak kto woli : rodzynki wymieszane z pokrojonymi, suszonymi figami lub żurawiną (jak moje), albo tym co się komponuje z jabłkami a na co mamy ochotę. Ustawiamy "na sztorc " w naczyniu do zapiekania. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika na jakieś 30 min. Jeśli ma być pełna rozpusta to po wyjęciu z piekarnika dekorujemy kleksem bitej śmietany, jeśli nie - to pałaszujemy soute.
A tak na marginesie może to śmieszne, ale mój żołądek nie przepada za jabłkami w wersji surowej.... za to uwielbia takie pieczone lub mus...
Dlatego w piekarniku pieką się jabłuszka - jakoś trzeba się nagrodzić za decyzję :)
Przepis prosty jak przysłowiowy drut ;)
weź kilka jabłek, wydrąż gniazda nasienne i jak ma to być rozpusta to w miejsca po gniazdach można włożyć jak kto woli : rodzynki wymieszane z pokrojonymi, suszonymi figami lub żurawiną (jak moje), albo tym co się komponuje z jabłkami a na co mamy ochotę. Ustawiamy "na sztorc " w naczyniu do zapiekania. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika na jakieś 30 min. Jeśli ma być pełna rozpusta to po wyjęciu z piekarnika dekorujemy kleksem bitej śmietany, jeśli nie - to pałaszujemy soute.
A tak na marginesie może to śmieszne, ale mój żołądek nie przepada za jabłkami w wersji surowej.... za to uwielbia takie pieczone lub mus...
Subskrybuj:
Posty (Atom)