wtorek, 4 maja 2010

Majówka

Spokojnie Wiedźmy żyją :) rozkoszują się wiosną (nawet w PL) no i jak to TA określiła ciągle przpominają robocopa. Te parę wolnych dni na początku maja przypomniało mi czas majowych wyjazdów i pikników... Pamiętacie te rodzinne wyjazdy na łono przyrody :) z koszykami pełnymi prowiantu. Czego tam nie było. I kanapki, mięso na zimno, sałatki i coś słodkiego no i napoje.... dla dzieci oranżada lub woda sodowa, a dla dorosłych piwo, w takich kapslowanych butelkach. Poza smakołykami zawsze było sporo gier i zabaw na powietrzu. Przepytałam znajomych na okoliczność majówek i wszyscy zeznali, że to raczej zapomniana tradycja. Teraz wyjeżdżamy na działki swoje lub do znajomych i grillujemy, grillujemy.
A ja chciałabym powrócić do tych koszy pełnych wiktuałów... Napewno zapakowałabym do takiego kosza chleb domowej roboty(a propos dzięki targom edukacyjnym poznałam nową foremkę do chleba - ceramiczne doniczki, takie zwykłe, siermiężne), smarowidło np. pasta jajeczna, parę kabanosów, pomidory, rzodkiewki, no i oczywiście serki camembert, a na deser winogrona i rogaliki z powidłami, albo babeczki. Hmmm butelka wina do tego i mamy francuski piknik ;) Tylko dzieci i kierowca trzeźwi :)))

PASTA JAJECZNA
kilka ugotowanych na twardo jajek
kilka łyżek majonezu
sól, pieprz, mielona papryka
szczypiorek
kilka suszonych pomidorów
Jajka obieramy i siekamy- nie za drobno. Pomidory też rozdrabniamy, szczypiorek siekamy. W misce łączymy jajka, pomidory, szczypiorek, majonez (nie za dużo, aby nie było brei) doprawiamy solą, pieprzem i papryką:). Wstawiamy na kilka godzin do lodówki.
Jeśli planujemy długą drogę na piknik lub słoneczko nie jest majowe to dla bezpieczeństwa biesiadników przewozimy i przechowujemy pastę w lodówce turystycznej.
A co Wy byście spakowali do takiego piknikowego kosza?

5 komentarzy:

Robal pisze...

zawsze jakos lubilem paste jajeczna, ale mam wrazenie, ze u mnie w domu sie tego nie robilo. A przynajmniej nie za czesto.
A co ja bym spakowal?
Hmmmmmm...
Maslo w sloiczku z woda :) kotlety mielone na zimno (uwielbiam wlasnie kotlety mielone jesc na zimno, a nie na cieplo!!!!), kotlet schabowy wlozony miedzy dwie pajdy chleba...
Nie pamietam co dalej... :(
Ah!!!! I butle kompotu z rabarbaru!!!!!
;)

ruda pisze...

Dobrze że przypomniałeś o rabarbarze w piątek sprawdzę czy już mozna go ścinać :)

A pisze...

Robal-miesozerca, a w tym kompocie to tez miesko??? Pamietam papierowki takie zielone jeszcze. Zazwyczaj mialy w sobie jakies miesko ale i tak smakowalay niesamowicie. Dawka zdrowych witamin po zimie dla wyglodnialych organizmow. Mlode pokolenia nie pamietaja zapewne nazwy nowalijki, i jak wszyscy na nie wyczekiwali, bo kiedys zima nie bylo pomidorkow, ogoreczkow zielonych kopereczku, szczypiorku i salaty! Ale jak to smakowalo na wiosne! Jak potrawy wigilijne hahaha. Pozdr

ruda pisze...

No tak zapomniane słowo nowalijki :)pozdrowienia dla robocopa w spódnicy. odezwij się :)

Hiszp/Anka pisze...

kocham wszelkiej maści pasty.... niestety moje dziecko nie bardzo.. wiec nie za bardzo mam okazje robić :-(