Witam Kochani. Nie wiem czy pogoda za oknem czy kalendarz - ale zaczynam mieć świąteczny nastrój :)
I naszło mnie na bigosik - tak go nazywam, bo u mnie w rodzinie specem od bigosu jest mój Tato. Jego bigos to poezja..... odkąd pamiętam na wszelkie uroczystości czy święta na 5 dni przed rozpoczyna się misterium robienia bigosu. Czego w nim nie ma i różne kawałki mięsiwa starannie obsmażonego , kawałki kiełbas, suszone grzyby i śliwki, liść laurowy, pieprz ziarnisty, zielę angielskie, kulki jałowca wino czerwone no i oczywiście kapusta - z racji tej, że lubimy ostry to tylko kiszona. Mmmmm dusi się to z przerwami 5 dni- jeśli pora roku taka mroźna, to w przerwach między duszeniem ląduje w werandzie. Tajemnicą jest dodanie 2-3 łyżek dobrego miodu. Mówię Wam paluszki lizać :)
A jakie są Wasze bigosy???
P.S. Następny post też będzie świąteczny ;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
bigosik z błędem ortograficznym.....
Prześlij komentarz