niedziela, 14 lutego 2010

Ostatki

Nie tak dawno karnawał się zaczynał... myśleliśmy o spotkaniach , zabawach i ostatnio nawet o kuligach (przynajmniej ci co mieszkają w Polsce :)) a tu powoli czas sypać popiół na głowę. Od kilku lat czekam z niecierpliwością na tę końcówkę karnawału, ponieważ mam wtedy okazję skosztować pączków Pani Stasi. Pączki te mięciutkie, sprężyste nie za słodkie rozpływające się w ustach i szczerze mówiąc panowie Sowa i Bikle mogą do niej iść na nauki ( wiem co mówię bo z obu firm pączki jadłam), bo pączusie się przepyszne mniam mniam mmmmmmm........ W tym roku nawet choroba nie powstrzymała mnie przed wyprawą do psiapsiółki na a raczej po pączki - bo ta w akcie łaski dała mi parę do domku. Wybaczcie dziś nie będzie przepisu, wszak nie wszystkie tajemnice mistrzowie kuchni zdradzają .... a tego Pani Stasia strzeże ;) Czekam na następne ostatki a teraz biegnę spałaszować ostatniego.....

Brak komentarzy: