Podczas moich ostatnich wojaży krakowskich w jednej z chwil oddechu przeglądałam gazety wnętrzarskie mojej psiapsiółki i w jednej z nich natrafiłam na przepis na chleb na zakwasie. Początkowo przeraził mnie - tyle dni zanim będzie pachnący bochenek. Ale co mi tam- przepis przepisałam i niespodziewałam się, że tak szybko do niego wrócę.
Od poniedziałku była akcja "CHLEB". Wczoraj pieczenie. Fakt ma ciut niedoskonałości (dodałam za mało soli, źle dobrałam blachę), ale i tak jest rewelacyjny.
CHLEB NA ZAKWASIE
1/2 kg mąki żytniej
1 kg mąki pszennej
sól
woda
1 dzień:
Zmieszaj w dużej misce mąkę żytnią z taką ilością przegotowanej troche przestudzonej wody, by otrzymać miękkie ciasto (gęstsze niż na naleśniki, rzadsze niż na makaron). Odstaw na godzinę w chłodne miejsce, a następnie przykryj folią i odstaw w ciepłe, zaciszne miejsce.
2 dzień:
Ciasto powinno bąbelkować. Nie ruszaj go.
3 dzień:
Bąbelki coraz większe ciasto rośnie. Kolor szarawy.Dodaj garść mąki żytnie i tyle wody, by ciasto miało kosystencję z pierwszego dnia. Wymieszaj i ponownie przykryj folią i odstaw.
4 dzień:
Ciasto babelkuje i rosnie w spokoju.
5 dzień:
W misce powinna być popielata, pachnąca masa. To naturalne drożdże. Dodaj mąkę i tyle wody, by otrzymać elastyczne ciasto. Wyrabiaj je przez 5-10 min. Zanim dodasz sól, odejmij sporą kulę(jak na mały bochenek)i odłóżdo osobnego pojemnika. To będzie zaczyn na następny chleb. Pojemnik przechowuj w lodówce. Teraz dodaj trochę soli. Jeszcze chwilę wyrabiaj. Uformuj bochenek Przełóż na oprószoną mąką blachę (najlepsza będzie chyba albo duża tortownica, albo forma o wymiarach ok 15x36 cm ). Pozostaw do wyrośnięcia. Piec ok godziny w piekarniku nagrzanym do ok 200 stopni.
Ciepły z prawdziwym masłem rewelka! Smacznego!!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz