
W zeszły poniedziałek zawitałam do Ewy MADRYCIANKI i zostałam ugoszczona przepysznym makaronem w sosie łososiowo - śmietanowym. Do tego wypiłyśmy pyszne wino czerwone rodem z Alicante. Jako, ze makarony mogłabym jeść przez 7 dni w tygodniu i należą do mojego ulubionego źródła węglowodanów, następnym przepisem jaki zamieszczę także będzie przepis na MACARRONES, ale specjalny - ponieważ od początku do końca wymyślony przez moją NIUNIE. Dziś jednak Makaron a´la Madrileña...
Jakikolwiek makaron (może być spaghetti, wstążki, śrubki i inne) wrzucić na gorącą osoloną wodę i gotować, w zależności od formy, od kilku do kilkunastu minut. Dobrze ugotowany makaron musi być al dente, czyli stawiać zębom lekki opór podczas żucia i nie rozpływać się od razu w ustach.
2, 3 plasterki wędzonego łososia pokroić w paski. Na patelnie nalać trochę oliwy z oliwek i rozgrzać, wrzucić łososia mieszając podsmażać łososia około 2 minuty ( z różowego zrobi się bardziej blady), następnie dodać pokrojoną drobniuteńko lub zmieloną 1 cebule i podsmażać razem kolejne 3 minuty. Następnie wlać śmietanę (2 małe kartoniki słodkiej). Ma się bardzo delikatnie gotować, aż zgęstnieje. Na końcu można dodać odrobinę żółtego sera i posypać świeżym oregano. Wymieszać z makaronem i gotowe. Smacznego makaronu :-)
12 komentarzy:
mmmmm no to mam rozwiązany problem obiadu na jutro :)makaroniiiii - uwielbiam je
ja tez uwielbiam makaron... uffffffff... A tak swoja droga... Hiszp/anka nie masz moze przepisu na ichni sos serowy? Uwielbiam go!!!!
mam ;-) uwielbiam també.... opublikuje soon :-)
losos + smietanka + makaron = niebo w gebie... a ja na diecie...
Dero nie przejmuj sie, pol Europy jest na diecie ;o)
Kocham makarony! Przepis wydaje się być pyszny, więc może go dziś wypróbuję na obiadek. Żadna dieta mi nie przeszkodzi!!! :D Dzięki :*
Właśnie gotuję, czekam na efekt ;)
Kama, napisz czy Ci smakowało?
Hej Aniu, początkowo bałam się, że mi nie wyjdzie. Cholerka, nie wiem czemu, długo nie chciało gęstnieć. P* patrzył na mnie z podejrzeniem, co też ja mu na obiad szykuję :D, ale wyszło smaczne. Dodałam troszkę więcej ziół, niż tylko oregano i wyszło pyszne! Słowo daję, naprawdę bardzo nam smakował. Pewnie nieraz jeszcze powtórzymy to gotowanie. Na koniec dnia, w daniu zasmakował jeszcze mój tata :D.
mniammmm...smakowicie brzmi..lece do kuchni przygotowywac:-)
a ja myślałam, ze lecisz zaraz do Hiszpanii aby wino pic w urodziny ze swoja amiga! hahahahah.. na śniadanie nie rob - ja zorbie jutro na obiad :-)
no myslalem,zeby wziac ze soba:-)....lece,lece...wiesz, człowiek musi w zyciu sobie polatac:-)
Prześlij komentarz