czwartek, 25 września 2008

Pieeeeekielnie dobra zupa!

Tak, winna jestem przepis, ale jaki?? Taki szkocki, tradycyjny?? No przeciez wszyscy wiedza jak zrobic fish and chips.....bierzesz kalosze, parasol, wyskakujesz do lokalnej fastfoodowni i kupujesz. Prostszego przepisu nie ma! A tak powaznie, ubogosc kuchni szkockiej jest porazajaca. Dlatego temat regionalnych przysmakow uwazam za wyczerpany i dalej bede sie dzielila z wami swoja wlasna wiedza na temat "mieszania w garze"
Nadchodzi zima.....tak, tak, wy tam w Hiszpanii nie wiecie co to deszcz, wiatr, mroz i snieg, ale reszcie swiata przyda sie pewnie przepis na pyszna, pozywna a przede wszystkim rozgrzewajaca zupe, ktora ugotuje sie szybko i zastapi caly obiad.
Ognisty kapusniak na chlodne dni:
miesko - wg upodoban, ja najczesciej wrzucam zeberka, ale tez wolowine pokrojona w kostke. Drob niestety sie nie nadaje, jest zbyt lagodny. Zeberka wrzucam cale i kroje po ugotowaniu, natomiast inne miesa - przed.
Wrzucamy wiec to mieso do kotla (moj kociol ma 4 litry pojemnosci hehehehe) do tego: marchewki, pietruszka, seler, por, cebula, 2 zabki czosnku - wszystko pokrojone w kostke, plasterki - wazne zeby nie za male. To zupa rustykalna, nie powinna byc zbyt elegancka, to szkodzi jej reputacji hehehe. Caly ten stuff wrzucamy do kotla w ktorym jest juz mieso, zalewamy woda i na ogien. Teraz trzeba zagotowac to ladnie, kto nie lubi szumowin - zebrac, ale jest to rowniez cenne zrodlo bialka a wygladowi zupy nie przeszkadza. Potem dolozyc ziemniaki. To bardzo istotny skladnik. Pokrojone znow w malo staranna kostke laduja w zupie. Kiedy mieso jest juz miekkie nadchodzi czas na czary. Otwieramy skarbiec z przyprawami i nasz zwykly wywar pod kapusniak staje sie piekielnie ognisty. Wrzucamy do kotla: ziele angielskie - 5 sztuk, lisc laurowy 1-2, szczypta albo dwie kminku - najlepiej zmielony, pieprz, papryka czerwona w proszku, kostki rosolowe, jakie mamy, ja zazwyczaj uzywam cielecych, pieprz ziolowy (duzo!). Mamroczemy przy tym pod nosem zaklecia i mieszamy dla lepszego rozprowadzenia skladnikow. Zupa zaczyna pachniec oblednie i teraz zaczyna sie nerwowka. Rodzina zwabiona zapachem zaczyna zlazic sie do kuchni i weszyc, wiec nalezy zachowac zimna krew, wykopac domownikow z kuchni, zatrzasnac drzwi i kontynuowac. Otworzyc sloik z kapusta (ja zawsze daje ze sloika bo sie krotko gotuje ale jesli macie normalna - wystarczy ja pogotowac w osobnym garnku zeby zmiekla. Kapuste kroimy (nikt nie lubi jak mu sie wlosy anielskie ciagna po lyzce) i wrzucamy do kotla. Do tego przecier pomidorowy aby uzyskac piekny kolor. Wszystko teraz trzeba zagotowac. Uwaga kapusta nie moze byc zbyt rozgotowana bo to nie papka dla niemowlat a wiedzmowska zupa.
Teraz mozna juz otworzyc drzwi do kuchni i szybko odsunac sie z przejscia......aby uniknac stratowania.
Podawac koniecznie z chlebem i szklanka czegos do picia (my tu w dalekiej szkocji cider (czyli jablecznik pitny) podajemy, schlodzony w lodowce.
Drugie danie jest zbedne........

7 komentarzy:

Hiszp/Anka pisze...

hahahhahahahahahahahahahaah... fragment z tratowaniem - dziwnie mi pasuje do mojego Marido :-) ktory od czasu do czasu lubi zjesc cos w ten desen :-) Na codzien w Hiszpanii jest za cieplo na takie potrawy, ale od kilku dni leje i zrobilo sie kompletnie nei wrzesniowo.. O tej porze roku zawsze pluskalismy sie jeszcze w morzu, ale w tym roku sobie tego nei wyobrazam - temperatura spadla do 20 stopni i non stop zacina woda z niebios.... zatem Ta Agnieszko... jutro - PIEKIELNA zupa... sobie wybiore kawalki bez miesa :-)
przepis brzmi PYSZNIE :-)

A pisze...

Super! Tak, faceci uwielbiaja takie potrawy....cos o tym wiem....

Robal pisze...

No wlasnie dobrze, ze Hiszp/anka zwrocila... uwage na ten deszcz co to sie wylewa. Znamy go, znamy! Jesli chodzi o wiatry (atmosferyczne), to w metrze miejscami pizdzi jak w kieleckiem... Co do sniegu, to PODOBNO czasami pada... rzeczywiscie zrobilo sie chlodno... a wszyscy w kolo kichaja. Max siedzi okutany przed kompem i w czapce... co za ludzie!
Ja juz nawet sandaly zamienilem na cichobiegi, zeby sie nie przeziebic... ot tak, na wsiaki sluczaj...
A zupa... hm... ja bym tak ja lagodniej tymi przyprawami, ale to kwestia gustu :) zwlaszcza nie chcialbym jej ´´spieprzyc´´ :)
Co do tratowania, to moze bys zostala torreadorka kuchenna, co Hiszp/anka?
Salu2 :)

Hiszp/Anka pisze...

śnieg to tam u Was na północy Panie Robalu może i sie zdarza... u nas na południu ostatni leżał w 1924 roku i tylko jeden dzień :-)
Tak w sumie mogłabym zostać torreadorka.. mój Marido uwielbia czerwony kolor.. tylko niestety nie jest Bykiem, a Baranem, no ale to chyba w sumie nie ma znaczenia...

Anonimowy pisze...

wiesz i byk i baran maja rogi więc czemu nie ;)zupa Ta Agnieszko smakowita.... mmmm.... aż dostałam ślinotoku pozdrawiam wiedźmowato

A pisze...

Robal, jak przyprawisz mniej to juz nie bedzie tak piekielnie dobra, ale za to wiecej zaklec mozna poszeptac dla wyrownania.....

A pisze...

Ruda.....przez zoladek do serca ;)))