Paella wywodzi sie z obszarów wiejskich Walencji i pierwsze wzmianki o niej pochodza z XV i XVI wieku, byla robiona przez rolników na potrzebę łatwego i pożywnego posiłku. Paella należała do potraw ludzi ubogich. Wrzucało sie do niej po trochę wszystkiego co było w domu. Garść ryżu, kawałek zająca upolowanego własnoręcznie, ptactwo, warzywa z ogródka, szafran i oliwę. Nie wiadomo czy wówczas pasterze i rolnicy dodawali do paelli także owoce morza - czy ten pomysł zrodził sie znacznie później. Do ciekawostek należy również fakt, ze gotowaniem paelli zajmowali sie głownie mężczyźni... Kobiety pichciły słodkości, a mezczyzni szykowali dla siebie paelle.
Do przygotowania tej potrawy przydałaby sie Wam prawdziwa paellera, rzekomo swój smak paella zawdzięcza tej wielkiej patelni, którą piekielnie ciężko domyć, a po umyciu należy nasmarować cienką warstwa oliwy aby nie pokryła sie rdzą.... paellera wygląda tak:
Jeśli jednak nie dysponujecie tego typu paellerą, możecie użyć zwyklej, ale dużej patelni kuchennej. Nigdy nie robiłam paelli na patelni teflonowej, ale myślę, ze z ¨braku laku¨ może być.
Potrawy przygotowywane przeze mnie są zawsze dla 4 osób... nas jest troje, ale liczę sie z tym, ze ktoś głodny może przyjść w odwiedziny :-)
Zatem do zrobienia paelli potrzebujemy:
4 kawałki kurczaka (mogą być skrzydełka albo pałki)
1 szklanka ryżu
4 kawałeczki karkówki
4 małe kawałki mięsa króliczego
2 i pół szklanki bulionu z kury
5 pomidorów
5 dużych krewetek ze skorupkami
10 małży w skorupkach
2 cebule
3 ząbki czosnku
szczypta szafranu
2 papryki
3 łyżki posiekanej naci pietruszki
1/2 szklanki oliwy
pieprz, sól
Później dodac gorący bulion, szafran, a także pokrojone drobno pomidory wraz z ich sosem, doprawić solą i pieprzem, doprowadzić do wrzenia. Na ryżu ułożyć kurczaka, mięso z królika i pokrojoną w paski paprykę. Ogrzewać na średnim ogniu 20 min., stopniowo zmniejszając ogień, (już nie mieszać). Na koniec rozłóż krewetki i małże. Patelnie na 10 minut wloz jeszcze do mocno nagrzanego piekarnika (ale wyłączonego) aby ¨doszła¨. Podawaj posypaną nacią pietruszki.
SMACZNEGO :-) lub jak kto woli po hiszpańsku QUE APROVECHE :-)


9 komentarzy:
Ok, przyznam sie do czegos... ja po prostu nie umiem jesc owocow morza :P A reszta jest super... Musze gdzies to zanotowac i zrobic :) A paellere tez kupie i zawioze (kiedys) do PL :)
Ladny przepis. Gratuluje :)
Ja zawsze wożę paellery do Polski w prezencie dla znajomych, a pozniej ucze ich robic paelle. Nigdy nie jedlismy po Polsku (nawet w Polsce), wiec nie mielismy problemow z przestawieniem sie... Jemy duzo jak to mowi moj Marido - MUSZELEK w skorupkach, gambas i innych typowych potraw. Jemy tylko po hiszpansku. A probowales juz ucha byka? PYSZNOSCI!
hm, hm - not my cup of tea, jak mawiaja szkoci. Nie moge sie przemoc do owocow morza, choc mieszkam na wyspie.....ale moze kiedys sprobuje paelli w Twoim wykonaniu i sie przekonam?
to ja poczekam na wizytacje Szkocjij z tym uchem ;) Bede robil za przewodnika :) chyba, ze zapomne jezyka w gebie z wrazenia ;) Ja raczej malo jadam po hiszpansku, z prostego powodu - sam nie gotuje, a w barach wybieram to, co znam... wole nie ryzykowac ;)
jeszcze Was przekonam do owocow morza... moze trafiliscie na kiepsko zrobione i Was zarazily... dobrze doprawione i ugotowane sa PYSZNE :-)
paelle uwielbiam. W twoim wykonaniu - rewelacja! chociaz ja i tak tesknie za smazonymi kalmarami...mmmmmm:-)
zrobimy kalmary jak przyjedziesz w październiku :-)
w niedziele pogotujemy wspolnie z Carlo :) potem powiem jak sie udalo ...
Trzymam kciuki :-)
Prześlij komentarz