poniedziałek, 29 września 2008

herbata GÓRACZY....

Miał być przepis na małże w piwie, ale ostatnio była paella - zatem dziś wrócę do napitków :-)
Przepis, na dziś nosi dziwna nazwę ... zapewne zastanawiacie sie dlaczego GÓRACZY?
Otóż po tej herbatce.. jak wyjdziecie z domu... robicie jeden krok, drugi... nooooo góra trzy.....
stad nazwa... GÓRACZY... ale do rzeczy... jako, ze pogodę mam w mojej SŁONECZNEJ kompletnie nie hiszpańską i dziś na termometrze odnotowałam zaledwie 17 stopni (dla porównania rok temu 30 września wracałam autem z Polski... gdzie było coś około 14 stopni i byłam grubo ubrana... jak wyjechałam za Barcelonę .. było już 28 i musiałam dorwać walizkę aby na stacji sie przebrać).. wracając do pogody... od 2 tygodni leje.... na dodatek jestem TOTALMENTE MUERTA z powodu przeprowadzki.... dlatego noce na wypakowywaniu umilam sobie herbatka GÓRACZY... po niej nad ranem robie jeden krok, drugi, góra trzy i ląduje w łóżku (chociaż przesypiam bez koszmarów 3,4 godziny)......

Wlej do garnka maksymalnie litr wody... zagotuj i dorzuć dwie ekspresówki.. najlepiej dobrej, czarnej herbaty... zgaś ogień aby herbatka doszła... kiedy zrobi sie odpowiednio mocna wrzuć 2 goździki, szczyptę cynamonu (większa ilość zacznie sie kleić i nie będzie estetycznie wyglądać) i odpal ponownie gaz doprowadzając do wrzenia.... po dwóch minutach zgaś gaz i dolej 100 ml wódki oraz 100 ml rumu.. dopraw cytryna i cukrem... możesz również ulepszyć smak paroma listkami świeżej mięty....
życzę Wam słodkich snów po herbatce.... ja już wypiłam dwa kubki.....
teraz nie wiem czy wstanę od laptopa i uda mi sie choćby jeden krok zrobić, a tu jeszcze tyle kartonów leży obok mnie :-( w tej dziedzinie moce są pasywne.... nic sie nie chce samo rozpakować... idę zatem po ostatni kubek herbaty ;-)

5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

no no przepis super i gdyby nie to że idę do pracy to bym sobie przygotowała taką herbatkę :)
Już lecę pomagać na miotle :) pozdrawiam ciepło pamiętaj rozpakowywanie jest ciekawsze niż pakowanie

Hiszp/Anka pisze...

znacznie ciekawsze, ale wiesz dla mnie takie przeprowadzki to o tyle horror, ze mam chory kręgosłup bardzo poważnie (grozi mi wózek inwalidzki) i nie mogę dźwigać nic ponad 2 kg... a tu tyle tobołków, kartonów itp... dziś rano miałam poważny problem żeby wstać z łózka :-( i jeszcze to schylanie sie co chwile... jak sie już rozpakuje chyba sobie zaaplikuje jakieś SPA czy coś...

Anonimowy pisze...

no to kolejne coś wspólnego dla wiedźm - ja też walczę z kręgosłupem...jeszcze nie jest aż tak źle ale muszę uważać
pozdrawiam ciepło

Hiszp/Anka pisze...

a wiesz kiedyś wyczytałam, ze Ta Agnieszka ma poważne problemy z kolanami.. dzizu... czy wszystkie wiedzmy muszą być takie połamane? hahahahahah no tak coś za coś :-)

Anonimowy pisze...

herbatka rewelacja!...przede wszystkim smak cynamonu dodaju "uroku"...pychaaaa