sobota, 8 sierpnia 2009

Jajecznica czyli wspomnienie dzieciństwa

Obudził mnie dziś zapach jajecznicy- niestety nie dobiegał on z mojej kuchni tylko z kuchni sąsiadów :( Takie są "uroki" mieszkania w bloku - teraz jak jest ciepło wszyscy mają pootwierane okna.... i wszyscy wiedzą co dana pani lub pan domu pitrasi w kuchni.
Jajecznica..... to było stałe menu niedzielnego śniadanka w moim rodzinnym domu. To Tato budził mnie często podając śniadanie do łóżka - właśnie jajecznicę . Tak tak w niedzielne poranki śniadania robił mój Tato i nam kobietom nie wolno było wchodzić do kuchni. Czasami się złościłam , bo chciałam sobie jeszcze pospać a tu nic z tego .... taca z pachnącą jajecznicą , kawusią i chlebkiem czekała...... Z tym prostym daniem wiąże się jeszcze jeden epizod z mojego życia. Po ukończeniu przeze mnie klasy pierwszej szkoły podstawowej rodzice wymyślili, że poślą swoją jedynaczkę na kolonie. Jak pamiętacie kiedyś na kolonie jeździło się na 3- 4 tygodnie. Miało to być pierwsze tak długie rozstanie z rodzicami. Pełna zapału pojechałam do Babilonu i początkowo nic nie zapowiadało katastrofy. Wszystko było dobrze do niedzielnego śniadania na które podali - jajecznicę .... no i się zaczęło najpierw jedna łezka potem druga , potem kap kap kolejne ,potem rzeka łez a na końcu Niagara .....beczałam przez dobre 5 dni aż mnie zabrali. Początkowo byłam maskotką całej kolonii - bo każdy chciał mnie uspokoić (nawet chłopaki z najstarszej grupy), potem zamknęli mnie w izolatce - pewnie żebym nie stresowała innych dzieci :) Tak więc z pierwszych kolonii wróciłam na tarczy ;)
Mam więc różne wspomnienia związane z tą potrawą...
Ale zawsze jej zapach będzie przypominał mi dom rodzinny :)

Jajecznica mojego Taty:

kawałek boczku wędzonego
trochę kiełbasy
cebula
minimum 2 jajka na osobę
sól pieprz
czasami kilka pomidorów lub leśnych grzybów

Boczek i kiełbasę pokroić w kostkę. Na rozgrzaną patelnię wsypać boczek i od czasu do czasu mieszać, czekać aż tłuszczyk się wytopi, potem dodać kiełbaskę. W między czasie posiekać cebulę , pokroić w dużą kostkę sparzone i obrane ze skórki pomidory, ewentualnie pokroić w plasterki oczyszczone grzyby (ważne- jak dodajemy pomidory to już nie dajemy grzybów!!!). Dorzucamy na patelnię cebulkę i mieszamy do czasu aż lekko zacznie się złocić - i teraz dodajemy pomidory albo grzyby, w wersji z grzybami smażymy trochę dłużej- i wbijamy jajka bezpośrednio na patelnię, smażymy ciągle mieszając.....Usmażoną podajemy z chlebem lub bułeczką i gorącą kawusią lub herbatką :)

3 komentarze:

ruda pisze...

No i walnął nam się czas na blogu... chyba jest na wakacjach... post "poszedł" w niedzielę o 8.45 rano :)

dero pisze...

a u mnie w niedziele zawsze byla duszona cebulka z kielbaska na sniadanie... a do tego czasem sie tez jajeczko wbijalo... hmmmmm pychotka...

ruda pisze...

wierzę :) jak niewiele człowiekowi potrzeba do wspomnień.....
P.S. Miło Cię tu gościć. Co u Ciebie?