Moje siostry wiedźmy piją rudą na myszach ;) Ta Agnieszka zaczynia wiosnę a u mnie zima ciągle:)
Tytuł poważny bo i temat też. Każdy z nas ma swój wypróbowany i sprawdzony, przywołujący wspomnienia przepis na rosół. Właśnie u mnie pyrkocze delikatnie na gazie. Czeka na powrót młodszej latorośli, która ofiarnie od rana biega i kwestuje w ramach WOŚPu. Proszę mnie źle nie zrozumieć - chylę czoła przed Owsiakiem bo trzeba mieć cholerną charyzmę aby od 17 lat porywać naród do ściepy na szczytny cel, ale cholera bierze mnie kiedy pomyślę sobie, że niezmiennie od tych nastu lat zrzucamy sie na coś co powinno państwo zabezpieczać z naszych podatków.... ufffff ulżyłam sobie :)
A teraz mój przepis na rosół:
W garnku zalej zimną wodą połówkę kurczaka (latorośle zdecydowanie preferują typowo drobiowy i niedaj Boże tłusty ;)) dodaj 1 listek laurowy i zagotuj - usuń szumowiny i liść laurowy, zmiejsz płomień tak aby w garnku leciuteńko bulgotało. Oczyść i pokrój na spore kawałki kilka marchewek, ze 2 pietruszki, kawałek selera i por. Dodaj do garnka. Obierz jedną sporą cebulę - przekrój na pół. Nabij na widelec i opiecz nad gazem (to nic - że miejscami będzie czarna)albo jak możesz to na płycie kuchenki i dodaj do garnka. Niech się wszystko pyrkoli do czasu aż warzywa będą prawie miękkie. Dopiero teraz dodaję sól, pieprz i troszkę ziół prowansalskich..... pychotka.
Makaron wg uznania :) super jest też w kubku do picia.
Pozdrawiam wszystkich :) z kubkiem pachnącego i parującego rosołku w dłoni.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
9 komentarzy:
Robal sie slini.... UFFFFFFF....
nie śliń się tylko gotuj ;)
ja robie prawie identycznie.. z małą różnicą.. dodaje także na koniec pietruszkowa nać :-) ale cebule identycznie i każdy zawsze sie dziwi po co to robie... tak robiła moja matka, babka i pewnie i inne kobiety przed nimi :-)uwielbiam ten zapach przypiekanej cebuli.... my to wiemy co dobre siostro!
Jak zorientowałam się, że będzie przepis na rosół, tak od razu zaciekawiło mnie, czy wśród składników będzie opiekana cebula:)
Wiem, że nie wszyscy jej używają i dziwują się po co taki dodatek, a dla mnie to kwintesencja smaku rosołu. Nie jestem wyjątkiem jak widzę :)
ten dodatek daje smak i kolor;) a dodają go ci co celebrują gotowanie
hehehe......opiekam!
a wlasciwie mam pomysl, moze kazda z nas napisze jak gotuje rosol?? Ja chetnie sprzedam moj sekretny skladnik ;P
to sprzedawaj ;)
okeyyyyyy, a wiec wrzucam w polowie gotowania obrany zabek czosnku, za to nie daje liscia. Cebule podpiekam. Na koniec duuuuuzo zielonej pietruchy albo latem koperku. Moj letni rosol ma tez w sobie 2-3 liscie lubczyku ;)
I rzeczywiscie z drobiu najlepszy! I duzo jarzyn.
Prześlij komentarz