sobota, 11 października 2008

Inspiracja

http://tygodnik.onet.pl/37,0,15497,piwnice_nasze__spizarnie__nyze,artykul.html

5 komentarzy:

Hiszp/Anka pisze...

pochwale sie... ja w tym roku z przetworów zrobiłam kilka nalewek i paprykę chili w zalewie octowej...
ale wiesz co...
przypomniało mi sie jak co roku (kiedy byłam dzieckiem) jesienią kisiliśmy kapustę.. szatkownica, ten zapach w domu świeżej, ciętej kapuchy... ale mi ślinka poleciała... ja chce kisić kapustę! Niech mi ktoś sprezentuje szatkownice :-)

A pisze...

hahahahhaha, a ja bigos gotuje, napakuje do sloikow i bedzie na rozne okazje. Ja nie umiem ugotowac malo bigosu hahahahh mam wiec 7 litrowy garnek pelny cudownej potrawy! I jeszcze kapuste z grochem i grzybami - jakies 4 litry! Hahahahahah pozdrawiam.

Robal pisze...

Robal kce kapuchy!!!!!

Hiszp/Anka pisze...

Ta Agnieszko... ciekawa jestem czy u Cibie tubylcy znają takie potrawy z kiszonej kapusty? U mnie we wsi zaraz by mówili , ze jakieś śmierdzące paskudztwo robie... jak ostatni raz gotowałam kapuśniak parę osób przybiegło zapytać co sie dzieje bo śmierdzi czymś okropnym na ulicy... oni w ogóle nie znają kiszonej kapusty - moje znajome nawet nie chciały sprobować :-)

Anonimowy pisze...

Hmm my to kiedys kisilismy kapuste; białą z ziołami, białą z jabłkami (jakieś takie kwaskowe), białą z marchwią, czerwoną z ziołami, czerwoną z jabłkami, czerwoną ze śliwkami to były czasy mniam, mniam, mniam...
A nad beczkami siedziało sie i podbierało, tak co by rodzice nie widzieli :)
kk.