No i mamy dalszy ciąg przepisów wielkanocno-wiosennych ..... Wielu z nas zna i lubi tradycyjny sposób jej podawania - zaparzoną. Ruda jako stworzenie dziwne w tej wersji nienawidzi białej..... parzonej nie jada. No poza jedynym wyjątkiem, kiedy to zestresowana na pierwszej oficjalnej wizycie u przyszłej teściowej -nota bene w święta wielkanocne, zanim zdołała zaprotestować - biała parzona wylądowała na jej talerzu. Teraz to bym podniosła larum , ale wtedy.... dzielnie zjadłam.Do dziś na samo wspomnienie robi mi się dziwnie w żołądku. Ale biała pieczona to dopiero poezja :))))))
Potrzebujemy :
białą kiełbasę
jabłka winne
cebulę
majranek
jak kto lubi to mogą być jeszcze suszone śliwki
Jabłka obierany, usuwamy gniazda nasienne i szatkujemy na plasterki (albo ścieramy na tarce o dużych oczkach). Cebulę obieramy i kroimy w pół talarki.
W żaroodpornym naczyniu układamy 1/2 jabłek, na to 1/2 cebuli , ewentualnie śliwki. Na to posłanie układamy białą surową kiełbasę (trzeba ją ponakłuwać aby nie pękała) posypujemy majrankiem - szczodrze. I przykrywamy cebulką, jabłuszkiem. Wstawiamy do rozgrzanego piekarnika i czas pieczenia wg uznania. Ja lubię "zapomnieć" o kiełbasce . Jest wtedy przypieczona i aromatyczna, ale można pilnować i piec tak długo aż biała się przepiecze. No i do tego chrzanik...... mmmmm poezja. Na samo wspomnienie dostałam ślinotoku.
P.S. Zaletą tej wersji białej jest to że można przygotować ją wcześniej i przed podaniem tylko dobrze rozgrzać.
SMACZNEGO!!!!!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 komentarze:
hmmmmmmm biala kielbasa.... z chrzanem, musztarda... z czymkolwiek :) mnie tam wsio ryba gotowana czy pieczona, ale przepis jest interesujacy :)
Tutaj maja cos podobnego co sie nazywa ´´butifarra´´, tyle, ze jest znacznie ciensza od naszej.
Ech... i do tego zurek...
[slinotok]
biała kiełbasa w każdej formie sprawia, ze rzucam w cholerę odchudzanie :-)
Prześlij komentarz