Kiedy przyjechalam do Szkocji ciagle sie przeziebialam. Jak nie katar to kaszel, zapalenie gardla, w koncu pojawila sie rowniez angina. Zdychalam ale do pracy trzeba bylo chodzic, wiec stalam taka beznadziejna w tej kuchni i cierpialam sobie po cichutku. Jeden z moich kolegow - Szkot zauwazyl, ze cos ze mna nie tak i wyciagnal zeznania, ze chyba ten klimat cos dla mnie nie tego bo co rusz jakas "przyjemnosc". Zaczal sie smiac i powiedzial, ze najwyrazniej jeszcze nikt mnie nie wtajemniczyl w sekret "konskiego" zdrowia Szkockich pobratymcow. Teraz ja dziele sie z Wami tym sekretem, bo widze, ze ziab dotyczy nie tylko polnocy.
Sekret ma na imie Teddy i jest HOT!
Wez kubek, wlej do niego pol szklanki wrzatku, dwie lychy miodu, wdus pol cytryny (jesli mala to cala) a na koniec dopelnij kubek whiskaczem (czyli nasza ulubiona ruda na myszach). Pic koniecznie gorace! Potem wskakujesz do lozka i rano jestes jak nowy/nowa.
Wierzcie mi, od trzech lat znam ten przepis i nie choruje jakos szczegolnie. Czasami nawet pijamy Teddego profilaktycznie ;))
TEDDY SMACZY, LECZY W BIEDZIE - TEDDY NIGDY NIE ZAWIEDZIE!!!
(parafrazujac seksmisje hehehe)
Pozdrawiam
środa, 5 listopada 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
7 komentarzy:
mmmmm...... czytasz w moich myślach tego mi trzeba rudej na myszach.... ale czy to nie perwera Ruda pijąca rudą na myszach;)pozdrawiam ciepło
wow... no to już wiem czym sie będę ratować w Londynie i Belfascie w przyszłym tygodniu.. świetne! Nie znałam tego przepisu!
Bo to szkocki trick, a nie angielski czy irlandzki ;oP
nie znalem...ale brzmi calkiem, calkiem:-) sprobuje jak tylko mnie zimno dopadnie ....
czy to działa też w Egipcie??
A nie goraco Ci w tym Egipcie??? Jak nie, to dziala!
zapraszam Was do siebie, znowu coś nasmarowałam :)
Prześlij komentarz